A

A

A

Armia ma prać wroga, a nie kalesony

Catering wojskowy

Pamiętacie, jak za waszych czasów wyglądał katering w LWP? Jakże by nie pamiętać?! Przynosiła bura kocina na tacy obiadek panom dziadkom, a potem zaliczywszy karczycho, odmeldowywała się w podskokach. Ale nigdy wyżej lamperii!!! A teraz... Ech...

Jak zawodowstwo, to zawodowstwo. Wielkie zmiany w polskiej armii. MON likwiduje stanowiska kucharzy, zamyka legendarne żołnierskie kasyna, Z 293 stołówek wojskowych zostanie 150. Ale żołnierzom - jak pisze GW - to nie kiszki będą grały marsza, tylko 20 orkiestr wojskowych.
Bo trzeba dodać, że zamach na wojskowe orkiestry nie powiódł się. One się trzymają, bo lud polski lubi parady.
Wojsko ma się bić, a nie prać, powiedział szef MON, Bogdan Klich Gazecie Wyborczej, a my pozwoliliśmy sobie na lekką przeróbkę jego wypowiedzi w naszym tytule. catering wojskowy
I tylko po staremu jojczą płaczki płaczliwe, na przykład polska pseudo prawica RadioMaryjna, która ustami byłego szfa MON Romualda Szeremietiewa ubolewała, że nie ma już armii z poboru, bo wtedy to było wychowanie, panie... Wojak był kształcony na patriotę, obywatela, kucharza, krawca, umiał sobie wyprasować koszulę, przyszyć guzik, a nie – jak to powiedział RadioMaryjny spec od wojskowości – był najemnikiem, który sobie przychodzi do wojska szukać przygód i postrzelać na misjach.  
A co o tych bidnych kucharzach powiedział Wyborczej min. Klich? I w ogóle o oszczędnościach? Oddajmy głos pani ministrowi i jego rozmówcy, a potem może w zakładce „Skomentuj” wspomnijmy te czasy, kiedy wojo miało nie tylko kucharzy, ale i własne żywe kotlety chrumkające w wojskowych chlewniach. A te kasyna...  Ich tez szkoda. Ileż to wspomnień dancingowo-alkoholowo-seksualnych, kiedy to podpita żona majora, co był brzydszy od kupy, łapała za fiuty prostych szwejów z obsługi. Ech,... se ne vrati...

Może więc Ministerstwo Finansów ma rację, że armia ma za dużo pieniędzy?
- pytają dziennikarze G.Wyb.
- Kiedy w ubiegłym roku zmniejszono nasz budżet o prawie 2 mld zł, zrobiliśmy w wojsku audyt. Bardzo dokładnie przyjrzeliśmy się, na co były wydawane pieniądze. I tniemy wszystkie bezsensowne wydatki. - odpowiada min. Klich. 

Na przykład?

- Zmniejszyliśmy dodatek poligonowy ze 125 proc. diety do 25 proc. Nie ma powodu, aby tyle dopłacać żołnierzowi za udział w ćwiczeniach. Okazało się też, że możemy od firm zbrojeniowych kupować taniej niż do tej pory. Przykładem może być zakup samolotów bezzałogowych, gdzie zaoszczędziliśmy ponad 100 mln zł, czy śmigłowców Mi-17, za które zapłaciliśmy o 185 mln zł mniej, niż wstępnie szacowano. Teraz prowadzimy rewolucję żywieniową.

Wojsko będzie bez kucharzy?!

- Nie ma powodu, aby utrzymywać taki sam system karmienia w armii zawodowej, jaki był przy armii z poboru. Większość żołnierzy zawodowych nie mieszka już w koszarach. Nie ma też uprawnień do bezpłatnych posiłków. Żołnierz zawodowy przychodzi coraz częściej do koszar jak do biura. Coś więc trzeba zrobić ze stołówkami żołnierskimi, kuchniami, personelem i zapasami żywności.

Nie będzie stołówek?

- Z 293 pozostanie 150.

I co, żołnierze będą teraz jeść hamburgery z McDonalda?

- Przyjęliśmy trzy rozwiązania. Część stołówek z zatrudnionymi przez wojsko kucharzami nadal na bieżąco będzie gotować posiłki żołnierzom służącym w koszarach. Muszą zachować umiejętność gotowania na tak dużą skalę. Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby w czasie wojny albo kryzysu od zera budować system żywienia sił zbrojnych.

Ilu kucharzy odejdzie?

- Z 3100 osób pozostanie 1700.

I te 1700 osób nakarmi całą armię?

- Część stołówek wynajmiemy zewnętrznym firmom. I to one będą odpowiadać za przygotowanie i wydawanie posiłków wojskowym. Wreszcie niektóre jednostki będą w 100 proc. korzystać z zewnętrznego cateringu. Zakładamy, że na początku dla wojska gotować będą firmy lokalne, później może regionalne. A w przyszłości może powstanie jedna ogólnopolska firma zapewniająca, jak w USA, aprowizację nie tylko dla amerykańskiego wojska na miejscu, ale też na zagranicznych misjach.

I co to wszystko da?

- Dotychczasowy system żywienia z bezpłatnym wyżywieniem poborowych kosztował nas 545 mln zł rocznie. Zakładamy, że po zmianach oszczędności wyniosą 248 mln zł rocznie. Wszystkie decyzje legislacyjne już zostały podjęte. Cała akcja ma się zakończyć do końca 2011 r. (....)

Panie ministrze prawdziwym wyzwaniem w polskiej armii nie jest jednak kuchnia czy pralnia, ale likwidacja garnizonów i orkiestr wojskowych. Ile ma Pan teraz orkiestr w armii?

- 20.

Po co?

- Orkiestra dla społeczności regionalnych jest jednym z filarów ich tożsamości. Często orkiestry są uważane za ważniejsze niż sama jednostka wojskowa na danym terenie. I koszty ich utrzymania nie są zbyt duże.

edna kosztuje 1,5 mln zł rocznie.

- Warto ponieść takie koszty, aby podtrzymać dobry wizerunek wojska w społeczeństwie.

To ciekawy wniosek. Biorąc pod uwagę, że to pan wydał decyzję o zamknięciu orkiestry z Radomia, którą ministrowie obrony chcieli zlikwidować od niemal 10 lat. A później się pan z niej wycofał. Podobnie było z orkiestrą w Toruniu.

- Czasem warto odpuścić w drobnej sprawie, aby wygrać kilka ważniejszych.

Nawet nie chce mi się tego

Nawet nie chce mi się tego komentować.

Człowiek mądrzeje z wiekiem. - I zwykle jest to … wieko od trumny.

Bez jaj

"Pamiętacie, jak za waszych czasów wyglądał katering w LWP? Jakże by nie pamiętać?! Przynosiła bura kocina na tacy obiadek panom dziadkom, a potem zaliczywszy karczycho, odmeldowywała się w podskokach. Ale nigdy wyżej lamperii!!! A teraz... Ech..."

Bo za waszych czasów to był pierdolnik, a nie wojsko. Zabawa w dziadziów i kotki, a dziś trzeba walczyć....

Radzę muzea pozwiedzać pierdziele

Kocie

a w jakim to woju i kiedy slużyłeś?chyba u mamy pod spódniczką sądząc z twego wpisu.

Nie u mamy

a u Twojej córeczki.

To nie wojsko

Henryk, Ten kowal (smith) był w wojsku? (piżamki, kołderki, i inne "udogodnienia") To przyzakładówka 9cio miesięczna. Z nudów robili "falę" o tempora o mores. Szkoda gadać. Teraz armia zawodowa i nie ma miejsca na niańczenie grochówkami i innymi specjałami wojskowymi (tuszonka, suchary, komiśniak, śledź, kasza) Biorą kasę za służbę to niech płaczą i płacą. Jest takie stare przysłowie: Chciałeś Kalwarii to śpiewaj. Ale jako ciekawostkę powinni zostawić jedną jednostkę pokazową:))) Oczywiście, jak ktoś by chciał przeżyć dawne wojsko to niech zapłaci (taki turnus szkoły życia:))) Niezły pomysł, może ktoś go zrealizuje?

Staszek

z miłą chęcią bym sobie z dwa tygodnie zafundował żeby sobie przypomnieć młode latka.Nawet an 2-dniową unitarkę bym się zgodził,byłoby chyba fajnie.Pozrawiam pancerną i inną REZERWĘ.

A kupke udało się

dziadzi samodzielnie dzis machnąć?

Kocie

dziadzi to ty możesz pomachać ogonem i nic wiecej.Czleczku przeczytaj dokładnie swój profil,z takimi bykami to by cię ani do OTK nie wzięli jesli wiesz co to było OTK.Tam brali po siedmiu klasach czego nie widać po twoim profilu.

Uuuu, groza!

Ogonkiem machać nie będe, wszak hetero zdeklarowany żem ja jest! Ale dziadzi miło powspominać jak z kolegami pod prysznicem....co nie? Tylko uważaj, bo jak sie zbyt podniecisz to jeszcze serduszko stanie i co będzie? Któż mam będzie bajeczki o wspaniałej służbie snuć? No, to teraz niech dziadzia pooddycha głeboko i włączy animal planet.

I żadnych pedalskich filmików!

Koledzy

Dajcie spokój zapyziałemu młodzieńcowi,widzicie że to produkt telewizyjnej propagandy usa,rambo etc.,może by i walczył, ale czyimiś rękami,o Fali wiedzę czerpie też tylko z telewizji tym razem naszej,"smi.."chciał zabłysnąć prowokując innych,ale..."smi.."włącz sobie jakąś gierkę ,postrzelaj sobie myszką i spójrz na licznik , zobacz jakim dzielnym wojakiem jesteś,haha!!!No,dość uszczypliwości,a tak na poważnie,"smi...",jeżeli chcesz się dowiedzieć czegoś o dawnych zwyczajach w wojsku,to wystarczy poprosić,myślę ,że wszyscy koledzy chętnie ci pomogą,objaśnią. Pozdrowienia dla rezerwy!!!!

Troche bym sie bał

gdyby maszynnista miał mi coś pokazać.... A fe!

Jak widze

to ty ani czytaty ani pisaty byk na byku wiec szkoda kompa na analfabetę.

pRAĆ GACIE PANIE MINISTRZE ON

Kuchnia wojskowa;Orkiestra wojskowa.
Pamiętam rok 1975-SOR przy WOSWzmech.
Jedzenie super-przez parę miesięcy 4 kg(do przodu).
Może to nie bya restauracja w Bogocie.
Np.w sobotę,jak się nie miało przepustki,można było po kolacji siedzieć i jeść ile się dało.
Menu:
Chleb-bez ograniczeń;smalec-bez ograniczeń;pomidory-ograniczenie dla 4 żołnierzy- skrzynka(oczywiście produkt Polski);wojskowe przyprawy;herbata z zaparzacza wojskowego-bez ograniczeń.
Później płot,piwko.
Niedziela-kakao.
Przejście przez plac apelowy do kina.

WOJSKO BEZ ORKIESTR TO JAK BURDEL BEZ PANIENEK

Opowiedz nam swoją:
śmieszną,
odjechaną,
niebezpieczną...
czytaj więcej

Nasza trybuna honorowa
Kto ważny odbiera nasze defilady
czytaj więcej

I Ty możesz awansować, dostać order lub pochwałę przed frontem oddziału
czytaj więcej

Na chustę
Na "godzinę piątą"
Na przystojniaka WP
Konkurs kibica
czytaj więcej