A

A

A

Razwiedka na służbie u nowych Ruskich?

Chapman.jpg

O najgłośniejszej aferze szpiegowskiej ostatnich lat, jaką właśnie wywlekło na wierzch FBI, słyszał chyba każdy. Ale nie każdy czytał ciekawą interpretację tego faktu, która idzie tropem, dotąd nawet nie podejrzewanym. Zachęcamy do lektury.

Oto Wacław Radziwinowicz, błyskotliwy i przenikliwy korespondent Gazety Wyborczej w Moskwie przedstawia takie oto wyjaśnienie tej przedziwnej sprawy z piękną Anną Chapman (patrz zdjęcie) w roli głównej – celebrytką i gwiazdą portali internetowych, z serwisem odnoklasniki.ru na czele (taka ichnia nasza-klasa).
„ Rosja z pewnym takim zawstydzeniem zastanawia się, co to za cudaków złapali Amerykanie jako szpiegów nasłanych do USA przez Moskwę.
Doświadczeni czekiści, weterani radzieckiej groźnej "razwiedki" - jak nazywają tu wywiad - załamują ręce nad tym, co sami nazywają "szpiegowską mydlaną operą". Ściśle tajne, a w istocie banalne raporty o sytuacji na rynku złota pisane na podstawie artykułów z gazet i informacji ze stron internetowych, meldunki pisane atramentem sympatycznym, wymiana pomarańczowych toreb na dworcu...

Anna Chapman – rosyjska Mata Hari z opery mydlanej 2010

Glamurna panienka Anna Chapman polująca na starszych biznesmenów w knajpach Nowego Jorku, opowiadająca banały w swoim blogu, aktywna członkini moskiewskiego klubu młodych biznesmenów, któremu patronuje putinowska partia władzy Jedna Rosja. Znana z ciętego języka niezależna publicystka Julia Łatynina pisze, że to nie żadna szpionka, tylko dziewczyna szukająca "możliwości dla uprawiania wysokoopłacanej prostytucji". W sumie więc nie tani film sensacyjny, tylko jego parodia.
A co mają powiedzieć weterani służb specjalnych, dla których bohaterem jest superszpieg Paweł Sudopłatow mordujący wrogów ZSRR po całym świecie (nacjonalistę ukraińskiego Jewhena Konowalca - bombą w bombonierce, Lwa Trockiego - wysyłając doń Ramona Mercadera z czekanem Co robi niezbyt rozgarnięta rozkapryszona pannica ze swoimi raportami o kursie złota na miejscu Sudopłatowa, który wykradł Amerykanom tajemnice bomby atomowej? - pytają w Moskwie.
Weterani "razwiedki" są zażenowani. W wywiadach mówią o degrengoladzie służb, poziom których - jak to określił pewien emerytowany generał KGB - "spadł trzy metry poniżej listwy podłogowej".
Może jednak wstydzą się nie tego, czego powinni. Wiele wskazuje na to, że "siatka wywiadowcza im. Anny Chapman" wcale nie działała w "razwiedce", lecz świadczyła inne usługi komuś zupełnie innemu. Wystarczy wziąć pod uwagę, że rosyjskie służby od dawna chętnie idą służyć bogaczom.
Podam kilka przykładów. Po ataku na moskiewski teatr na Dubrowce, gdzie w 2002 r. zginęło 130 osób, okazało się, że terroryści przyjechali do stolicy z fałszywymi, ale autentycznymi "paszportami wewnętrznymi" (coś jak nasz dowód osobisty) wydanymi przez milicyjne służby paszportowe w Karaczajo-Czerkiesji. Afera wyszła na jaw. Pracę stracili tylko oficerowie śledczy, którzy ją wykryli, bo "psuli interes".
"Nowaja Gazieta" opublikowała w piątek ogromny artykuł o tym, jak agenci FSB wykonują "zamówienie" na konkurenta biznesowego - sfabrykują dowody przestępstwa, posadzą, pomagając za solidną opłatą zniszczyć lub przejąć jego interes. W moskiewskim metrze od dawna zbieram ulotki z propozycjami takich usług jak zameldowanie, przywrócenie odebranego prawa jazdy czy wydanie "w krótkim terminie" paszportu zagranicznego "o wszelkim stopniu skomplikowania". To nie są ogłoszenia fałszerzy dokumentów, których posadziliby szybko i na długo. Te usługi świadczą firemki prowadzone przez krewnych ludzi "z wielkimi gwiazdami na pagonach", jak określa się tu szefów służb mundurowych. Oni dają papiery solidne, zarejestrowane w komputerowych bazach danych.
A jeśli usługi dla bogaczy świadczą milicjanci, agenci FSB, to czemu nie mieliby sobie dorabiać i ludzie z wywiadu zagranicznego? Tylko komu mogliby służyć...?
Publicysta Dmitrij Szuszarin uważa, że nakryta przez FBI grupa to siatka ludzi "udających szpiegów i pod tym szyldem pracujących na rzecz przedstawicieli władzy rosyjskiej". Dowodzi on, że głównym zadaniem rosyjskich elit jest dziś zalegalizowanie za granicą ogromnych pieniędzy, które udało im się zgromadzić. A do tego potrzebni są tam zaufani, ustosunkowani ludzie prowadzący udane biznesy. Najłatwiej i najtaniej (bo za pieniądze podatnika) można zainstalować ich jako agentów wywiadu. Ten stworzy im legendę, da paszporty zagraniczne "o wszelkim stopniu skomplikowania", opłaci.
Banda łżeszpiegów, jak zauważa Szuszarin, wcale nie szpiegowała. Annę Chapman i jej kompanów interesowały finanse i pranie pieniędzy.
"Elity rosyjskie mogą wejść do elit światowych, tylko legalizując za granicą to, czego się dorobiły, drenując budżet swego kraju. A dzisiejsza Służba Wywiadu Zagranicznego nie zabrałaby się za tworzenia tajnej sieci pseudolobbystów w USA dla realizacji innego celu niż właśnie ten" - zapewnia Szuszarin w analizie dla Grani.ru.
Tak więc weterani "razwiedki" nie muszą się rumienić. Mydlana opera szpiegowska to nie regres, lecz innowacja w metodach pracy wywiadu.
(Źródło: Gazeta Wyborcza)
Prawda, że ciekawa interpretacja?
A jakie jest Twoje zdanie, kolego z wojska?
Weź tez udział w naszej sondzie.

wymiana

a za kogo to jankesi wymienili ją z sowietami. O tym to już nasza propaganda nie wspomina my mierni bierni ale wierni wobec jankesów i tak trzymać chłopaki !!!

Opowiedz nam swoją:
śmieszną,
odjechaną,
niebezpieczną...
czytaj więcej

Nasza trybuna honorowa
Kto ważny odbiera nasze defilady
czytaj więcej

I Ty możesz awansować, dostać order lub pochwałę przed frontem oddziału
czytaj więcej

Na chustę
Na "godzinę piątą"
Na przystojniaka WP
Konkurs kibica
czytaj więcej