A
A
A
Tak się kończy słuchanie Lady Gaga
Raz jeszcze okazało się, że życia nie da się podrobić jak butów Adidasa albo okularów Prady. To ono pisze najciekawsze scenariusze, bo tylko prawda jest ciekawa. Zaświadcza o tym największa afera wywiadowcza ostatnich lat, jaka właśnie eksplodowała z mocą bomby atomowej...
Wasilij Mitrochin, długoletni i doświadczony dyrektor archiwum radzieckiego wywiadu, potrzebował 12 lat, żeby skopiować 25 tys. stron raportów KGB. Ukrył je w bańkach na mleko w swojej daczy. 22-letni analityk wojskowy, autor prawdopodobnie największego przecieku w historii służb specjalnych, potrzebował kilku płyt CD i nieco wolnego czasu, by skopiować 92 tys. raportów wywiadu armii USA Afganistanie. Przed kolegami udawał, że słucha Lady Gaga.
Tak Bartosz Węglarczyk zaczyna swój tekst w Wyborczej na temat afery jaka wybuchła za sprawą trzech wielkich gazet światowych i młodziutkiego analityka wywiadu USA. I pociągnął wątek:
Doniesienia mediów na całym świecie przyprawią o zawrót głowy strażników tajnych informacji nie tylko w Waszyngtonie, ale także w Warszawie, Pekinie czy Rijadzie. Zmieniają się czasy i rozwój technologii wyprzedza wszelkie ludzkie wyobrażenie. Mitrochin wywiózł swoje dokumenty z Moskwy do Rygi pod podłogą rozklekotanej łady. Organizacja WikiLeaks, która opublikowała afgańskie raporty, umieściła je na stronie internetowej, do której hasło dała trzem gazetom w USA, Wielkiej Brytanii i Niemczech (New York Times, Guardian, Spiegel). Tajna sieć internetowa Pentagonu okazała się kompletnie przezroczysta, gdy zawiodło jej najsłabsze ogniwo – człowiek.
Ten analityk to Bradley Manning – aresztowany jeszcze w maju, dziś przebywa w wojskowym areszcie w Kuwejcie. Grozi mu wieloletnie więzienie.
Za wyniesione przez niego raporty każdy wywiad świata śledzący kraje NATO - od Korei Płn. po Rosję, Iran i Chiny zapłaciłby bowiem dowolną sumę. Oficer rosyjskiego czy chińskiego wywiadu, który wyniósłby te same dyskietki, stałby się bohaterem narodowym. A tak, dzięki WikiLeaks, Rosjanie, Chińczycy i Koreańczycy mają te informacje za koszt połączenia z internetem.
Dla specjalistów bowiem surowe, nieobrobione i nieocenzurowane raporty wywiadowcze to kura znosząca złote jajka. Można się z nich dowiedzieć jak działają Amerykanie i ich sojusznicy, jaka jest ich taktyka, gdzie widzą swoje silne i słabe strony, jak działa wymiana informacji, jak myślą i jak podejmują decyzje NATO-owscy dowódcy od dowódcy plutonu po generała.
Przygnębiające są opisy bratobójczych walk między poszczególnymi oddziałami afgańskich sił bezpieczeństwa (ich szkolenie to kolejny kluczowy cel sił koalicji). Np. w kwietniu 2009 r. w prowincji Helmand doszło do strzelaniny między odurzonymi opium strażnikami granicznymi a lokalnymi policjantami. Jakby tego było mało, afgańscy policjanci i żołnierze, którzy często w ogóle nie dostają pensji, bezczelnie okradają cywilów i współpracują z talibami.
Równie przerażająca jest opisana w raportach dwulicowa natura pakistańskiego wywiadu wojskowego ISI, który dostaje od Amerykanów miliony dolarów na walkę z talibami, a w rzeczywistości ich wspiera, udzielając schronienia po drugiej stronie granicy, i nawet pomaga im organizować ataki w Afganistanie.
Raporty ujawniają też kontrowersyjne działania sił koalicji. Tajny amerykański oddział Task Force 373 tropi talibów i terrorystów Al-Kaidy - na liście osób do likwidacji lub schwytania jest ponad 2 tys. nazwisk. W pościgu za nimi często giną pechowcy, którzy znaleźli się w miejscu, gdzie poszukiwani są lub rzekomo powinni być.
Task Force 373 za prezydentury Obamy jest jeszcze aktywniejszy niż za George'a Busha, choć Obama obiecywał zerwać z moralnie wątpliwymi praktykami poprzednika. Więcej jest też bombardowań z bezzałogowych samolotów, które w niektórych przypadkach są zdalnie sterowane z odległej o wiele tysięcy kilometrów amerykańskiej Nevady.
Trzy dzienniki, które ujawniły dokumenty, otrzymały je od Juliana Assange, właściciela strony internetowej Wikileaks. Zasłynęła ona wcześniej opublikowaniem filmu z amerykańskiego helikoptera nad Bagdadem, z którego przez przypadek ostrzelano cywilów.
Właściciel Wikileaks kilka miesięcy temu postanowił skontaktować się z redakcjami trzech wielkich gazet, by dokumenty nie znikły w otchłani internetu. Chciał też przed publikacją wspólnie z doświadczonymi dziennikarzami przejrzeć i ocenzurować materiały, by ich publikacja nie zagroziła siłom koalicji. Ale w niedzielę, po publikacji, został właśnie o to natychmiast oskarżony.
W ujawnionych raportach jest tez polski trop. Opis dramatu pod Nangar Khel, który w nowym, dobrym świetle stawia polskich żołnierzy. W natłoku dokumentów znalazło się tez nazwisko polskiego oficera wywiadu. Specjaliści mówią, że jest on już teraz spalony.
Tak czy tak, afera będzie miała setki trudnych dziś do przewidzenia skutków.
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Zaciągnij sie (logowanie)
*Przypomnij hasło |
Pomoc
Nie zaciągnąłeś się jeszcze? załóż sobie konto.
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej






peace
"22-letni analityk wojskowy, autor prawdopodobnie największego przecieku w historii służb specjalnych, potrzebował kilku płyt CD i nieco wolnego czasu, by skopiować 92 tys. raportów wywiadu armii USA Afganistanie. Przed kolegami udawał, że słucha Lady Gaga."
to ma do tego lady gaga
Nie rozumiem
Co ma do tego Ledy Ga Ga Pozdrawiam Jan.