A

A

A

Zginęli najważniejsi dowódcy WP

Generał Franciszek Gągor

Poniżej lista przedstawicieli Sił Zbrojnych RP, którzy zginęli w katastrofie w Smoleńsku. Oddajmy im hołd, koledzy z wojska. To byli Polacy z naprawdę dobrej gliny. Tak jak jest nim każdy, kto decyduje się na bycie obrońcą Ojczyzny.

1. Generał Franciszek Gągor
Generał Franciszek Gągor
Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, najwyższy rangą polski dowódca (ur. 1951)
Cztery gwiazdki na ramieniu, najwyższy funkcją i stopniem polski dowódca. Szef całej armii. Góral.
Urodził się w Koniszowej koło Nowego Sącza, na Podhalu. Ale usposobienie miał mało góralskie. Siła spokoju - tak mówili i dzisiaj też mówią o nim jego współpracownicy ze Sztabu Generalnego. Bo nigdy na nikogo z podwładnych nie podniósł głosu, nigdy nie zdarzyło się, żeby ręką walnął w stół. Nie zaklął.
Szacunek miał i u swoich NATO-wskich kolegów. Gdy odbywały się posiedzenia komitetu wojskowego NATO w Brukseli, kiedy głos zabierał gen. Franciszek Gągor, była kompletna cisza.
Był najlepszym dyplomatą wśród dowódców. I to takim, jakiego długo nie da się zastąpić. - Nie ma wśród nas dyplomatów - mówi nam jeden z polskich generałów. - To jego usposobienie idealnie do tej roli pasowało.
Niektórzy mówią o nim nawet, że był trochę nietypowym żołnierzem. Właśnie przez ten swój charakter. Nie klął, umiał dogadywać się z ministrami (szefem Sztabu Generalnego był już drugą kadencję, w tym czasie zmieniło się kilku szefów MON), nie kumplował się z generałami i na tzw. restart, czyli generalską wódkę, nie chodził. Raczej traktował ich oficjalnie, jak podwładnych, nie kolegów. Ale posłuch miał, nikt nigdy rozkazu gen. Gągora nie zakwestionował.
Tytan pracy. Jego ostatnim dziełem była głęboka reforma polskiej armii. Przeprowadził polskie wojsko z poborowego do zawodowego, co stało się formalnie z początkiem tego roku.
Zanim trafił do Sztabu Generalnego, dowodził misjami ONZ w Iraku i na wzgórzach Golan, był też polskim przedstawicielem wojskowym przy komitetach NATO i UE w Brukseli. Cztery generalskie gwiazdki nosił od 2006 roku, wtedy został też powołany na stanowisko szefa Sztabu Generalnego. Za rok miał odejść na wojskową emeryturę, do cywila. Zostawił żonę Lucynę i dwoje dzieci, Katarzynę i Michała.

2. Gen. broni Bronisław Kwiatkowski
Gen. broni Bronisław Kwiatkowski
Dowódca operacyjny sił zbrojnych (ur. 1950)
W maju skończyłby 60 lat, miał odejść na wojskową emeryturę, więc czekała na niego niespodzianka. Zespół Combat Camera chciał mu pokazać film o jego misjach w Iraku, na Bałkanach ze wspomnieniami przyjaciół. Potem Kwiatkowski chciał wrócić do Krakowa i pokazać żonie trochę świata.
Wojsko wybrał z rozsądku. Rodzina, która mieszkała na Rzeszowszczyźnie, nie była zamożna, więc po ukończeniu technikum leśnego poszedł do szkoły oficerskiej, bo rodziców nie stać było na cywilne studia. Zaczął jako czołgista, ale potem założył czerwony beret wojsk powietrznodesantowych. Na koncie miał 325 skoków ze spadochronem, grubo ponad normę, którą musi wykonać zwykły skoczek desantu.
Kwiatkowski do dowództwa operacyjnego nie trafił przypadkiem. Zdecydowało doświadczenie z misji - najpierw w Syrii. Potem jako pierwszy dowódca przygotował swoich żołnierzy z Krakowa do misji na Bałkanach. Potem dwa razy był w Iraku. W pierwszej zmianie w 2003 r. był zastępcą dowódcy. Ale nieoficjalnie mówiło się, że to właśnie Kwiatkowski ustawiał relacje z sojusznikami w Iraku. Miał z nimi dobry kontakt, bo już wtedy, kiedy polska armia dopiero raczkowała w NATO, on był pierwszym polskim absolwentem Akademii Dowodzenia Bundeswehry.
O Kwiatkowskim znajomi mówią: nie był pracoholikiem, po prostu bardzo rzetelnie wykonywał obowiązki, bo wiedział, gdzie w hierarchii wartości postawić rodzinę. Wójcik mówi: - Z żoną mieli już plany, co będzie po odejściu na emeryturę w maju. Chciał poświęcić jej czas, wynagrodzić te lata w Warszawie i dojeżdżanie do domu w ukochanym Krakowie.
Mieli zwiedzić świat. Z Krystyną poznali się 42 lata temu w czasie praktyki z "urządzania lasu" w Puszczy Białowieskiej. Ślub wzięli pięć lat później. Mieli dwie córki.

3. Gen. Andrzej Błasik
Gen. Andrzej Błasik

Dowódca Sił Powietrznych (ur. 1962)
Zawsze wolał siedzieć za sterami samolotu niż jako pasażer. Zginął śmiercią lotnika. - Każdy z nas, wsiadając do samolotu, liczy się z tym, że TO może się zdarzyć. On też o tym dobrze wiedział - mówią piloci.
Tak jak każdy chłopiec Andrzej Błasik marzył o lataniu. Jemu jako jednemu z nielicznych to się udało. W 1981 r. skończył Liceum Lotnicze, a potem Wyższą Oficerską Szkołę Lotniczą, słynne "Orlęta" w Dęblinie.
I w lotnictwie przeszedł wszystkie szczeble kariery. Ostatnio za sterami samolotu siedział w ubiegłym tygodniu. To był Jak-40, samolot taki sam, jakim latają VIP-y. Tym samolotem poszaleć się nie da. Ale wcześniej latał też na myśliwcu Su-22, którego do dziś używa polskie lotnictwo. Piloci mówią, że z tą maszyną mógł zrobić wszystko. Akrobacje też.
Jako pilot klasy mistrzowskiej generał Andrzej Błasik miał na koncie półtora tysiąca godzin nalotu, w tym 560 na myśliwcach Su-22 (na tej maszynie miał uprawnienia instruktorskie do szkolenia we wszystkich warunkach atmosferycznych).
Ale latał też starociami, jak samoloty myśliwskie Zlin-42M, PZL-101, Lim-2, Lim-5, Lim-6M, używane w PRL. Więc kiedy jego siły powietrzne dostały amerykańskie F-16, cieszył się jak dziecko.
Błasik nigdy nie usiadł za sterami "efa", które nasi piloci nazwali "Jastrzębiami". Ale kilka razy leciał w drugiej kabinie. I traktował te jastrzębie jak swoje dzieci. O polskich F-16 mówił: Mamy najnowocześniejsze wersje tej maszyny w Europie.
Kiedy miał wsiąść do maszyny, jak jeździec swojego konia obszedł najpierw dookoła, obejrzał, pogłaskał. Jako dowódca wymagał przede wszystkim od siebie, dlatego wiele razy mówił, że "żołnierz ma prawo być dobrze dowodzonym". Lotnicy mówią, że zaczynał pracę chyba najwcześniej ze wszystkich, drzwi gabinetu zamykał późno w nocy.

4.Gen. Tadeusza Buk
Gen. Tadeusza Buk
Dowódca Wojsk Lądowych
Dowódcą wojsk lądowych został w połowie września 2009 roku. Zastąpił gen. Waldemara Skrzypczaka, który odszedł z armii po krytyce funkcjonowania MON. Generała Tadeusz Buk był absolwentem Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Pancernych w Poznaniu. Dowódca 1. Dywizji Zmechanizowanej w Legionowie. W dziewiątej - przedostatniej - zmianie był dowódcą wielonarodowej dywizji w Iraku.

5.Gen. Włodzimierz Potasiński

Dowódca wojsk specjalnych (ur. 1956)
Stworzył regularną armię polskich komandosów. Do dowodzenia nimi nadawał się jak mało kto. Doświadczenie w misjach: dowodzenie polskim kontyngentem wojskowym w Syrii, dwie misje w Iraku. Dowodził szturmami z 25. Brygady Kawalerii Powietrznej w Tomaszowie Mazowieckim, a potem w Dowództwie Wojsk Lądowych jako szef rozpoznania odpowiadał za działania specjalne.
Jego nominacja na stanowisko dowódcy wojsk specjalnych w 2007 r. była jednak zaskoczeniem. Ale nie dlatego, że to Potasiński. Dlatego że takiego dowództwa w ogóle nie było. Jednostki specjalne: GROM, 1. Pułk Specjalny w Lublińcu i Formoza w Gdyni działały dotąd samodzielnie, podporządkowane różnym dowództwom: Sztabowi Generalnemu, Marynarce Wojennej czy bezpośrednio ministrowi obrony narodowej. Od razu miał wizję, co robić ze "specjalsami".
Nie wolno zmarnować tak kosztownej inwestycji, nie mówiąc już o ludziach. Nie wolno również wypuścić w świat znakomitego wojownika poza jakąkolwiek kontrolą. Powinien mieć przepisami jasno określoną drogę kariery, od selekcji przez epizod w szturmie po późną i bardzo zasłużoną emeryturę. Żeby przypadkiem nie stanął po drugiej stronie barykady. Po zakończeniu służby w pierwszej linii powinny na nich czekać stanowiska! - mówił w wywiadzie dla "Polski Zbrojnej" niedługo po nominacji.

6.Wiceadmirał Andrzej Karweta (ur. 1958)
Wiceadmirał Andrzej Karweta
Dowódca Marynarki Wojennej

Wiceadmirał Andrzej Karweta, oficer wykształcony na polskich i zachodnich uczelniach, dowódcą polskiej Marynarki Wojennej został 11 listopada 2007 roku.
Andrzej Karweta urodził się w Jeleniu na Górny Śląsku. Po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego w Chrzanowie wstąpił do Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej w Gdyni, gdzie w 1982 roku zdobył tytuł magistra inżyniera nawigatora i otrzymał promocje na stopień podporucznika Marynarki Wojennej. W polskiej flocie przeszedł wszystkie szczeble dowódczej kariery, zaczynając w 1986 roku jako dowódca trałowca ORP Czapla. Potem dowodził 13 Dywizjonem Trałowców w Helu. Na początku XXI wieku rozpoczął międzynarodową karierę w siłach NATO. W 2002 roku został zastępcą szefa Oddziału Broni Podwodnej w Naczelnym Dowództwie Sojuszniczych Sił Zbrojnych NATO na Oceanie Atlantyckim, potem w 2003 roku był polskim narodowym przedstawicielem łącznikowym w Sojuszniczym Dowództwie Transformacji NATO w Norfolk w USA.
Po powrocie do Polski w 2006 roku został zastępcą dowódcy 8 Flotylli Obrony Wybrzeża im. wiceadm. Kazimierza Porębskiego w Świnoujściu. 3 maja 2007 roku został awansowany na kontradmirała i wyznaczony zastępcą szefa Sztabu Marynarki Wojennej w Gdyni. Prezydent mianował go na stopień wiceadmirała i powierzył dowodzenie polską Marynarka Wojenną.
Andrzej Karweta to słuchacz podyplomowych studiów operacyjno-taktycznych w Instytucie Dowódczo-Sztabowym Akademii Marynarki Wojennej, Studiów Polityki Obronnej na Wydziale Strategiczno-Obronnym Akademii Obrony Narodowej w Warszawie, a także Królewskiej Akademii Studiów Obronnych w Londynie
Karweta z żoną Marią ma dwie córki i syna. Interesował się historią i modelarstwem okrętowym. Uprawiał turystykę rowerową i pieszą.
 
7. Gen. brygady Kazimierz Gilarski
Gen. brygady Kazimierz Gilarski
Dowódca garnizonu warszawskiego Wojska Polskiego (ur. 1950)

- To gen. Gilarski zabiegał o przywrócenie czapek rogatywek kompanii reprezentacyjnej i przedwojennej symboliki na sztandarach. Był orędownikiem powołania reprezentacyjnego szwadronu kawalerii i baterii dział salutacyjnych, to m.in. jego zasługą jest przywrócenie na Grobie Nieznanego Żołnierza tablic pamiątkowych z walk wojny polsko-bolszewickiej - wylicza płk Jerzy Pietrzak, który znał Kazimierza Gilarskiego od kilkudziesięciu lat.
Gdy w 2009 r. w Róźwienicy (woj. podkarpackie) nadawano miejscowemu gimnazjum imię Orląt Lwowskich, na uroczystość przyjechali z Warszawy żołnierze Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Przywiózł ich generał Gilarski. Był dowódcą garnizonu warszawskiego, ale urodził się na podkarpaciu, w Radułowicach. - Chciał, żeby dzieci zobaczyły to, co najlepsze w polskim wojsku - wspomina sołtys Radułowic Józef Kud. Generał nieraz pomagał rodzinnej miejscowości. W ostatnich latach przekazał miejscowej straży pożarnej samochód, pomógł w budowie sali tanecznej, zafundował dzieciom wycieczkę do Warszawy.
Generał Gilarski, absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych im. T. Kościuszki we Wrocławiu, karierę wojskową rozpoczął w 1978 roku w Komendzie Garnizonu Warszawskiego. Był kolejno dowódcą plutonu, zastępcą dowódcy kompanii wart honorowych, potem pracował w wydziałach organizujących uroczystości i imprezy wojskowe.
W 2000 r. w Katyniu otwierał cmentarz. Odpowiadał też za uroczystości na cmentarzach polskich żołnierzy pod Monte Cassino, w Bolonii, Anconie, w Normandii i pod Lenino.
Gilarski jest autorem pierwszego po 1989 r. podręcznika "Ceremoniał wojskowy" regulującego udział wojska w uroczystościach patriotyczno-religijnych.
Stopień generała brygady otrzymał 11 listopada 2006 r. Wtedy też został dowódcą garnizonu warszawskiego. Był odznaczony Krzyżem Oficerskim i Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Złotym Krzyżem Zasługi.

Funkcjonariusze BOR:

JAROSŁAW FLORCZAK

DARIUSZ MICHAŁOWSKI

PAWEŁ JANECZEK

PIOTR NOSEK

ARTUR FRANCUZ

PAWEŁ KRAJEWSKI

JACEK SURÓWKA

MAREK ULERYK

AGNIESZKA PODGRÓDKA-WĘCŁAWEK

Załoga samolotu:

ARKADIUSZ PROTASIUK, kapitan

ROBERT GRZYWNA

ARTUR ZIĘTEK

ANDRZEJ MICHALAK

BARBARA MACIEJCZYK

JUSTYNA MONIUSZKO

NATALIA JANUSZKO

Źródło, z którego skorzystaliśmy: Gazeta Wyborcza. Serdeczne dzięki, Panowie dziennikarze. W tych trudnych chwilach Wasza Gazeta stanęła na wysokości zadania!

SMOLEŃSK

Składam kondolencje rodzinom ofiar tej tragedi nieważne kim byli , ale byli POLAKAMI.

Załoga samolotu

A gdzie Śp. Pani Justyna Moniuszko. ONA TEŻ PONIOSŁA ŚMIERĆ W TEJ TRAGEDII !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Cześć Ich pamieci

gen Potasiński był moim szefem sztabu (w randze kapitana), właśnie wrócił z akademii w Stanach 16 BDS 1992r JW 2059
pamiętam Go z apeli...........

???!!!!!!

Gen. Tadeusz Buk . Urodził się kilka kilometrów od mojej miejscowości.
CZEŚĆ ICH PAMIĘCI!!!

?

"edwards..." to skąd Ty jesteś?
Gen. Buk pochodził z Mójczy k/Kielc.
Cholera - to Ty ziomal jesteś !
Ale tak poważnie - to dziwię się dlaczego gen.Buk, J.Zakrzeński, T. Merta nie zostali pochowani tu - w swoim "gnieździe" ???
Bo Gosiewski to był "sadochroniarz" z Pomorza, a P.Nurowki ma swoje korzenie w Sandomierzu.

???andy0111

Normalne , że ja "scyzor"!!!:)) I wiedziałem , że Ty także !!!

Nauki z katastrofy Cessny poszły w zapomnienie...

że Polacy nie powinni pchać do jednej maszyn tylu ważnych dowódców, bo przy jakiejś następnej okazji rozwalą kolejny samolot z wieloma dowócami. I dokładnie to zrobili: rozwalili kolejny samolot z wieloma ważnymi dowódcami... Tym razem wyszło, że Polak głupi przed i po szkodzie...

5 nie pogrubiliście

ah tyle doświadczenia poszło w piach
szkoda

pokój im duszom
nie ma nad zwiadowce dzielniejszego człeka

Smoleńsk

Chyba ktoś zapomniał o generale Potasińskim:( Zacny człowiek.

.

POKÓJ ICH DUSZOM , oraz serdecznie współczuję rodzinom tragicznie zmarłych . Pokój niech będzie z Wami .

czesc i hwala gen GAgorowi

czesc i hwala gen GAgorowi za mojej kadencji na sztabie byl zastepca szefa sztabu wtedy gen czeslawa piatasa!!! chwala jego duszy wspulczucie dla rodziny

Opowiedz nam swoją:
śmieszną,
odjechaną,
niebezpieczną...
czytaj więcej

Nasza trybuna honorowa
Kto ważny odbiera nasze defilady
czytaj więcej

I Ty możesz awansować, dostać order lub pochwałę przed frontem oddziału
czytaj więcej

Na chustę
Na "godzinę piątą"
Na przystojniaka WP
Konkurs kibica
czytaj więcej