A

A

A

Globalna kuchenka

hiroshima.jpg

Nie chodzi akurat o globalne ocieplenie i tego typu bzdury. Chodzi o efekt, jaki daje wybuch bomby atomowej, ale bez tej totalnej rozpierduchy w okolicy. Czyli – jebud, zero skażenia, zero promieniotwórczego opadu, a wróg i tak nie może walczyć, bo nie ma czym.

Kiedyś, gdy całe wojsko do łączności używało gołębi, telefonu czy telegrafu iskrowego (o heliografie nawet nie wspomnę – rzecz to tak mało znana, że nawet na uczelniach wojskowych już o tym nie uczą) – tak zwany EMP psu na budę by się przydał. Ale dziś, gdy nawet

Jak uniknąć tej totalnej rozpierduchy w okolicy? Na zdjęciu: Hiroshima po atomowym ataku Amerykanów.

wojskowe onuce mają wszczepione mikroprocesory i wojaczka bez elektroniki nie może się obejść jak Amerykanin bez soku pomarańczowego na śniadanie – EMP zaczyna nabierać wartości. Bo sprawa jest prosta.
Wybuchowi bomby atomowej, oprócz paru innych atrakcji, towarzyszy EMP – czyli po polsku: uderzenie elektromagnetyczne – impuls, zdolny zniszczyć wszystkie, bez wyjątku, urządzenia używające prądu w promieniu wielu kilometrów od centrum eksplozji. Od samochodowych iskrowników po skomplikowane komputery. Słowem – po czymś takim pozostają tylko świece na noc, a do łączności wspomniane gołębie (jeśli przeżyją) lub tam tamy. Ewentualnie listy w butelce.
Problem jednak w tym, że po ataku atomowym terytorium wroga do niczego się nie nadaje przez najbliższe kilkanaście lat. Dlatego naukowcy szukają czegoś, co będzie dawało ten sam efekt wobec wojsk wroga, ale będzie zupełnie przyjazne dla terenu. I wymyślili. Jakieś 60 lat temu mikrofale – te same, które używane są dziś w kuchenkach mikrofalowych. Bo potrafią dokładnie to samo – wyłączyć na długi czas na zadanym obszarze każde urządzenie elektryczne i elektroniczne.
Niestety (a może na szczęście) – teoria wygląda rewelacyjnie, ale praktyka o wiele gorzej. Tak zwane e-bomby, jak się okazało po wstępnych próbach, mają więcej wad niż zalet. Przede wszystkim jest to broń, delikatnie mówiąc, bardzo mało precyzyjna, bo nie rozróżniająca swoich od obcych. I to jest główna przyczyna, że nie ma jej w arsenałach. I chociaż od jej pierwszego zastosowania minęło ponad 50 lat – nikt nie ma na razie ochoty by ją rozwijać. Ale kto wie – bo problem tkwi tylko w znalezieniu sposobu na jej precyzyjne zastosowanie.
Grenadier

Opowiedz nam swoją:
śmieszną,
odjechaną,
niebezpieczną...
czytaj więcej

Nasza trybuna honorowa
Kto ważny odbiera nasze defilady
czytaj więcej

I Ty możesz awansować, dostać order lub pochwałę przed frontem oddziału
czytaj więcej

Na chustę
Na "godzinę piątą"
Na przystojniaka WP
Konkurs kibica
czytaj więcej