A
A
A
To stare włoskie kogucisko
Swego czasu na koledzyzwojska.pl chodził taki kawał. Spotyka jeden rezerwista drugiego i pyta: Wam w jednostce też sypali bromu do jedzenia? I dostaje odpowiedź: - Tak, ale u nas ten brom zaczął działać dopiero po 30 latach... Zasada ta nie dotyczy wojska włoskiego, czego dowodem premier Berlusconi.

Jurny ten staruch co rusz wywołuje zamęt na włoskiej scenie politycznej, bo zagania do swego łoża coraz to młodsze i coraz bardziej ponętne zdobycze. Czy zagania zaganiaczem, czy portfelem – rzecz do dyskusji. A może to tak działają na kobiety feromony władzy? Tak czy tak – stary człowiek i może. Ciekawe, czy po viagrze. Pewnie mu się niebieski kolor na zębach i dziąsłach już odłożył :)
Chcąc rozrzedzić nieco atmosferę portalu, zgęstniałą ostatnimi czasy wskutek tematów politycznych (Smoleńsk itp.), dajemy Wam dziś na czołówkę smakowity tekst z Der Spiegla o rozpustnym Berlusconim. Dajemy go pod winietą „Męskie dole i niedole”, choć tu chodzi raczej o dole... I to takie sowite dole... Ech, premier to ma klawe życie.
A przy okazji, skłonni jesteśmy do narzekań, że u nas życie polityczne osiągnęło dno, a okazuje się, iż w kraju, który jest filarem i ozdobą Europy, dzieją się rzeczy jak w operetkowym afrykańskim państewku. A może to dlatego, że ten włoski filar jest w kształcie seksownego damskiego kozaka? Mhm... rzecz do dyskusji... Ale do lektury:
W najnowszym seksualnym skandalu z udziałem premiera Włoch Silvio Berlusconiego chodzi o prostytucję i nadużywania władzy, ale przede wszystkim o pytanie, jak długo jego kraj ma zamiar znosić jeszcze tego człowieka.
Prokuratura Mediolanu to wzbudzający lęk budynek z czasów Mussoliniego, położony niedaleko katedry. Nad głównym wejściem znajduje się łaciński napis: "IUSTITIA". Tu właśnie, za oknami, które wyglądają jak otwory strzelnicze, mieści się sumienie narodu, owe inne Włochy.
Prokuratorzy od pół roku prowadzą śledztwo w przypadku, jaki gazety ochrzciły mianem "Rubygate", od miesięcy zmagają się z przesłuchaniami i nagraniami rozmów telefonicznych osób goszczących na przyjęciach premiera Silvio Berlusconiego w jego willi Arcore pod Mediolanem. Zgromadzono 389 stron akt, trafiły one już do parlamentu w Rzymie. Komisja śledcza musi teraz sprawdzić, czy należy zezwolić na kolejne przeszukanie prywatnych pomieszczeń premiera. Berlusconiego zaproszono na przesłuchanie do Mediolanu, podając mu do wyboru trzy terminy. Wygląda na to, że tym razem mu się nie upiecze.
Tajne dossier w międzyczasie przestało być tajne, znają je już całe Włochy, gazety codziennie podają nowe, coraz bardziej kompromitujące szczegóły. Z każdym dniem posuwa się też o krok demontaż włoskiego premiera, wizerunek męskiego, wszechmocnego władcy, który cieszy się życiem i kocha kobiety, zaczyna się sypać.
Również dlatego, że wiele dziewczyn w owych podsłuchiwanych telefonicznych rozmowach z wielką pogardą wypowiada się o tym mężczyźnie, który przez długi czas fascynował Włochów, jako że choć rządził krajem, był taki sam jak oni: skłonny do ulegania pokusom, omylny. Był "macchietta" – nieco dziwaczną i groteskową postacią, absolutnie przeciętną.
"Zestarzał się – stwierdziła jedna z dziewczyn uczestniczących w owych przyjęciach. – Zrobił się gruby i brzydki, ale za to bardzo hojny". Inna z kolei skomentowała imprezy w willi premiera: "To nie do wyobrażenia, co się tam dzieje, po prostu burdel". Kolejna powiedziała: "Staruszek zaczyna działać mi na nerwy, następnym razem go ukatrupię".
"Co ja zrobię, jeśli on przestanie być teraz premierem? – zastanawiała się Karima el-Marough alias Ruby, niepełnoletnia wtedy jeszcze tancerka z nocnego klubu, która podobno osiem razy odwiedziła Berlusconiego w jego willi. – Nie będę miała z czego żyć".
W aktach można znaleźć również dialogi podobne do tego: "– Miałam udawać pielęgniarkę". "– Chi, chi, mnie też to mówił. Zabaw się z nim, musisz mieć przy sobie fałszywy ciśnieniomierz i kitel". "– Jasne, lekarski kitel. I oczywiście nic pod spodem!". "– A potem powiedz mu: jestem pielęgniarką i muszą pana zbadać… Wiesz przecież, jak on lubi takie rzeczy".
Co to za kraj, którego obraz wyłania się z owych akt? To są Włochy Silvio Berlusconiego, rozpustnika, który jak się wydaje, stracił kontakt z rzeczywistością, który w swojej willi pod Mediolanem utrzymuje dwór, organizuje orgie i zamiast rządzić, woli obmacywać panienki.
Istoty wpędzające go obecnie w tarapaty to jego własne dzieło. Stworzył je sam – gwiazdki telewizyjne, tancerki nocnych klubów, młode, łase na pieniądze i dość wulgarne. Jest ich podobno ponad dwadzieścia. Opowiadają o erotycznych imprezach w piwnicy willi, podczas których wyciągały z szafy odpowiednie stroje: fartuch pielęgniarki lub mundur policyjny i musiały potem przeciągać się lubieżnie przed złotym tronem premiera, pozwalać się oglądać i obmacywać. W takim oto bagnie grzęzną w tej chwili Włochy.
I kraj ten, który przyzwyczaił się już, że jego premier podejrzewany jest o uchylanie się od płacenia podatków, że przekupił swojego adwokata i już od lat uważany jest za dziwkarza, jak określił go pisarz Sergio Benvenuto, patrzy nagle zszokowany na to, co dzieje się w willi szefa rzadu.
Prezydent Włoch Giorgio Napoletano zażądał natychmiastowego wyjaśnienia owej afery na skalę państwową, lewicowa opozycja zebrała 10 milionów podpisów, "by wysłać Berlusconiego do domu", nawet Watykan, którego nie można uznać za wroga włoskiego premiera, tym razem bardzo surowo go potępił. Benedykt XVI mówił o "osłabieniu moralności", a jego prawa ręka, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej Tarcisio Bertone wyraził się jeszcze bardzie dobitnie, żądając od Berlusconiego "przykładnego zachowania i większego poszanowania prawa oraz sprawiedliwości".
Oskarżony odpowiedział ze swojej willi hańby nagranym na wideo przesłaniem do narodu. Siedział przed kamerą blady jak trup, jego zwykły uśmieszek nie pojawił się już na twarzy, która przypominała zastygłą maskę. Za szefem rządu widać było jego rodzinę, uśmiechała się ze srebrnych ram na regale z książkami, obok znajdowała się figurka stającego dęba rumaka. Ważny był każdy rekwizyt i każdy gest.
Berlusconi oskarżył ostro lewicowy wymiar sprawiedliwości o zorganizowanie wymierzonego weń spisku i domagał się prawa do prywatnego życia. Potem zacisnął dłoń w pięść, jak gdyby chciał udowodnić, że w oskarżeniach pod jego adresem nie ma ani źdźbła prawdy i wyznał: "Mam stałą przyjaciółkę". Nigdy nie dopuściłaby ona do tego, by w domu działy się takie absurdalne rzeczy. Jak gdyby istnienie przyjaciółki było koronnym dowodem na to, że Włoch nie pozwala sobie na skoki w bok.
Niebawem kraj świętować będzie 150. rocznicę swego powstania. 17 marca 1861 Vittorio Emanuele II. został koronowany na króla Włoch. Co dzisiaj zastałyby oddziały Garibaldiego? Państwo zastygłe w szoku, podzielone na północ i południe, na tych, których bawi obecny premier, i tych, co się za niego wstydzą.
Mimo to są powody, by nie porzucać nadziei. Dzień przed ogłoszeniem wyników śledztwa Trybunał Konstytucyjny częściowo odebrał Berlusconiemu immunitet. Włoska praworządność się chwieje, ale tego dnia kraj zbliżył się o krok do swoich demokratycznych sąsiadów. Od teraz sędziowie mogą każdorazowo zdecydować, czy wezwą do siebie szefa, czy też z powodu swoich ważnych spraw służbowych wolno mu nie stawić się w sądzie.
W ciągu ostatnich siedemnastu lat już 28 razy prowadzono przeciwko Berlusconiemu śledztwo. Za każdym razem na końcu był uniewinniany lub sprawa ulegała przedawnieniu. W przypadku "Rubygate" mediolańscy prokuratorzy zarządzili przyspieszone postępowanie, mówi się, że są pewni posiadanych przeciwko premierowi dowodów. Bycie "bezpośrednim konsumentem" prostytucji, jak sformułował to rottweiler Berlusconiego, jego adwokat Niccolo Ghedini, nie jest we Włoszech karalne. Za seks z prostytutką, która jest niepełnoletnia, grozi jednak kara do trzech lat więzienia, zaś za nadużywanie urzędu – do dwunastu lat. Włoski premier dzwonił podobno na policję, by zwolniono zatrzymaną za kradzież Ruby, wyjaśniając, że… jest ona bratanicą egipskiego prezydenta Hosni Mubaraka.
Tym razem proces może przynieść skutek, co byłoby dla szefa rządu potężnym ciosem, zważywszy, że nie ma on zdecydowanej większości w parlamencie. Gdyby doszło do wcześniejszych wyborów, kamery w sali sądowej oznaczałyby katastrofę. Marco Travaglio, dziennikarz specjalizujący się w odsłanianiu afer, mówi o "przyspieszonej erekcji" i ma nadzieję, że proces zakończy się sukcesem.
We Włoszech nie wszyscy są równi w obliczu prawa, a prywatność to sprawa nienaruszalna i zasady te obowiązują tu już od lat. Są częścią "berlusconizmu", który naznaczył ów kraj. Ale tego, co dzieje się obecnie, już nawet dla Włochów jest za wiele – prostytucja z nieletnią to rzecz, jakiej się nie wybacza. Powodem może być też kryzys, mieszkańcy odczuli na własnej skórze cięcia w systemie oświaty – szkołom brakuje pieniędzy już nawet na papier toaletowy – i tylko jeden na trzech Włochów w wieku poniżej 25 lat ma pracę. "Basta!" – krzyczą oni przed parlamentem w Rzymie. "Odejść? Ja? Zwariowaliście?" – spytał tymczasem premier w zeszłym tygodniu.
"Szef rządu powinien być lepszy od nas – napisał liberalny dziennik "La Stampa". – Berlusconi nie jest taki jak my, powinien on okiełznać swoje nałogi lub ukryć je tak, jak Kennedy czy Mitterrand. A kiedy zostanie przyłapany, nie może zaprzeczać temu, co powszechnie wiadomo. Ten, kto organizuje seks-party, może rządzić cesarstwem, ale nie demokratycznym państwem".
W Arcore – taki obraz wylania się z akt śledczych –74-letni premier rezyduje jak samowładca, który zabawia się na śmierć, bo obawia się własnego końca. Członkami personelu przyprowadzającemu mu dziewczyny byli starzejący się dziennikarz telewizyjny, pewien łowca talentów oraz była pielęgniarka dentystyczna Nicole Minetti. Przeciwko całej trójce prokuratura prowadzi obecnie śledztwo. Berlusconi poznał panią Minetti, gdy ponad rok temu został uderzony w twarz przez psychopatę miniaturką mediolańskiej katedry. Dziś dawna pielęgniarka jest członkinią rady regionalnej partii premiera w Lombardii. "Spróbuj miłości francuskiej, to go naprawdę podnieci – radziła podobno panienkom Berlusconiego. – I mów, co w danej chwili robisz".
Dziewczyny opowiadały, jak po striptizie lądowały w séparée, podawano deser, a potem był czas na zabawę. Silvio sam wybierał, która z nich będzie miała prawo zostać na noc. Ruby też? Niepełnoletnia wówczas Marokanka uprawiała z nim seks za pieniądze? Nie, nigdy – oświadczył premier.
Rozmowy przez komórkę każą przypuszczać, że Ruby dopiero po pewnym czasie zaczęła żądać gotówki. Berlusconi ciągle do niej dzwonił, ona podobno kłamała, udawała wariatkę, on mówił, że obsypie ją pieniędzmi, jeśli będzie milczeć. Zażądała ponoć pięciu milionów dolarów.
Na ostatnie wezwanie do sądu Berlusconi, jak się spodziewano, nie przyszedł. Pojawiła się za to Ruby, przed kamerami telewizyjnymi opowiedziała o swoim dzieciństwie spędzonym w Maroku, o gwałcie i ucisku, których była ofiarą. Wiele nauczyła się od włoskiego premiera, zna się już co nieco na sztuce inscenizacji. Walczyła, płakała, domagała się współczucia i pieniędzy. "Nawet mnie nie dotknął – oświadczyła. – Myślał, że mam 24 lata" – dodała. Wetknął jej 7 tysięcy euro. – Bo chciał mi pomóc".
Owa deklaracja honoru wygłoszona została tak publicznie, jak tylko było to możliwe: podczas show w prywatnej stacji Berlusconiego Canale 5.
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Zaciągnij sie (logowanie)
*Przypomnij hasło |
Pomoc
Nie zaciągnąłeś się jeszcze? załóż sobie konto.
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej






Portal - ale "epistoła"...
Długa, nudna i całkiem bzdetny temat. Nawet odpisywać się nie chce...
No no
to jego il dottore zarobił kupę szmalu na przepisywaniu mu viagry bo przy jego sylwetce i wieku bez "dopalacza" ani rusz.
...
Jaki kogut? Normalny kapłon:-)))
Kapłon...
I do tego jeszcze normalny... :-)))))))))))))
Ciekawe
gdzie jej wetknął te 7 tys euro chyba nie w hmmm.