A
A
A
Trumienny Paragraf 22
Do Ramstein, największej bazy amerykańskiej w Europie, wysłano kilku żołnierzy po zwłoki polskiego kolegi, który zginął na minie. Takie wyjazdy to nic miłego, zwłaszcza gdy towarzyszy im bałagan i groteska jak z kart słynnej wojskowej powieści Paragraf 22.
Takich żołnierzy nazywa się cynownikami. Bo jadą zacynować trumnę z kolegą. Taka trumna przywożona jest do Ramstein, najczęściej wprost z Afganistanu lub Iraku, ale czasem ktoś gdzieś po drodze nawali i robi się czarna komedia. Trumnę metalową wsadza się potem do drewnianej, dużej, którą koledzy przywożą z Polski. I właśnie z taką trumną wysłano czterech żołnierzy „cynowników”, do których dołączyć miało czterech żołnierzy asysty. Oto opowieść z drugiej ręki:
Najpierw kazali im lecieć z krakowskich Balic „Antonowem”. No ale wtedy musieliby trzymać
nogi na trumnie, tak tam ciasno. I cóż, że trumna pusta, skoro to trumna dla kolegi! Więc się zbiesili.
No to jest decyzja: lecą jednak porządną, dużą Casą. Ale z Okęcia. No więc lot na Okęcie z tą drewniana trumną i tam parada na oczach pasażerów przed oknami terminalu. Poruszenie, dobrze, że nie było w pobliżu paparazzich.
W Warszawie kolejna decyzja: lecą do Szczecina. Po asystę, bo to był chłopak ze Szczecina i stamtąd trzeba było zabrać żołnierzy. No to do Szczecina.... Fruuuu.... Z trumną, a jakże!
Stamtąd do Krakowa i już, już mieli lecieć do Niemiec, ale nagle halt! Przychodzi meldunek z Ramstein, że tam jeszcze nie ma trumny z naszym żołnierzem. Że gdzieś utknęła. Na jakiejś wyspie na Morzu Śródziemnym. Że trzeba czekać. Mija kilkanaście godzin i ci ze Szcecina już mają wracać do siebie, gdy przychodzi meldunek, że jednak trumna jest już w Ramstein. O żesz ty, bałagan jak w ruskim wojsku, a nie amerykańskim.
Chłopaki z asysty w tym czasie zarosły już, bo nikt im nie mówił, że to się tak wydłuży. Mieli lecieć godzinkę w te, godzinkę we wte, a tu się 24 zrobiły. No ale w końcu dolecieli jakoś. Zapakowali kolegę i wrócili.
Była jeszcze jedna smutna okoliczność, ale już niezależna od nikogo. Opowiada żołnierzy Opolskiej Brygady Logistycznej:
- Tam często jest tak, że aby złożyć potem w trumnie kolegę, którego porozrywała mina, i żeby on jakoś wyglądał, trzeba mu na stolarni dorabiać mu nogi, ręce . Żołnierz musi wyglądać w trumnie jak człowiek, dostojnie i godnie. Choćby ta trumna nawet była zamknięta (bo jest) a szybka w niej zamalowana.
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Zaciągnij sie (logowanie)
*Przypomnij hasło |
Pomoc
Nie zaciągnąłeś się jeszcze? załóż sobie konto.
Menu specjalne: NASI MISJONARZE
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej






Służ wiernie to ci
Służ wiernie to ci pierdnie