A

A

A

Pewnego letniego wieczora patrol żandarmerii wojskowej objeżdżający leniwie jednostkę strzelców górskich w Nysie, postawiony został w stan czujności niezwykłym widokiem. Oto przy płocie kanary dostrzegły dziwną figurę, ni to gimnastyczną, ni to cyrkową... Młoda dziewczyna stała na podmurówce tyłem do metalowych prętów ogrodzenia i wypinając pupę, trzymała się jednocześnie dłońmi płotu, co wyglądało jakby robiła głęboki skłon przy drabince gimnastycznej. Z drugiej strony płotu przylegał do niej żołnierz - z dłońmi rozciągniętymi na płocie jakby w geście ukrzyżowania.
Żołnierz nie miał na sobie spodni. To znaczy miał je, ale opuszczone na buty. Zarówno chłopak jak i dziewczyna mieli zamknięte oczy.
Wóz żandarmerii podjechał pod parkę niezauważony, ale nie dlatego, że miał taki cichy silnik i wygaszone światła, tylko dlatego, że para tak mocno zaabsorbowana była miłością. Żołnierz na płocie był jednym z tych licznych przedstawicieli polskiej armii, na których nie działał brom ani przestrogi dowódcy. To było widać po jego , mhm, aktywności...
I nagle kierowca w wozie żandarmów zapalił reflektor. Przyłapani niczym zające na środku drogi, kochankowie osłupieli na moment, po czym on odkicał w podskokach ze spodniami pętającymi mu stopy, ona zaś, błyskawicznie, opuściwszy spódnicę, czmychnęła w pobliskie krzaki. I tyle ich widzieli żandarmi, te psy ogrodnika, które same nie zeżrą, ale i komuś nie dadzą...
Na miejscu miłości pozostała jednak reklamówka. A w niej dwie butelki martela, super drogiego koniaku, który był w tych okolicznościach niezwykle zadziwiający. Bo skąd taka ekskluzywna gorzała u prostego żołnierza i jego markietantki zza płotu? A może z włamu?
Po szybkim śledztwie przeprowadzonym w jednostce ustalono, że hrabiowskie alkohole częściej trafiały w przeszłości za płot, a potem w gardła wojaków. Ich dostarczycielką była niezmordowana seksualnie córka lokalnego chirurga, która po prostu ilekroć chciała wynagrodzić żołnierzom ich erotyczne wysiłki, tylekroć podbierała tatusiowi flaszkę. Pan doktor i tak nie był w stanie się połapać, miał tych koniaków całą piwnicę.
Wtedy jeszcze nie było CBA, a ludzie wyrażali swą wdzięczność lekarzom, wręczając im procenty, a nie pisząc na nich donosy.

źródło: sierż. rez. Adnrzej R., Konin.

Nie tylko w Nysie

Taka sama historia była w Rozpoznawczej na Woli Justowskiej. Tylko tam panna dawała wartownikowi i nie było mowy o żadnej gorzale , tak tylko . Taka dobrodupna była. Zołnierz był z mojej drużyny , a ja byłem rozprowadzającym. Podobna sprawa była kiedyś jak panne wprowadzili na teren jednostkii używali ją w kotłowni , na koksie , ale rozłożyli kurtke.Strzelec przyleciał po mnie bo mi zajął kolejke. Taki był przyjacielski dla swojego kaprala. O dziewczynie która dawała przez płot , opowiadałem kiedyś znajomym , ale nikt mi nie chciał wierzyć.

dupczenie

U nas tez byl przypadek, ze wprowadzili/i to mlodzi/ dziewoje na teren bateri dziewuszke no i zaczelo sie uzywanie przez cala noc; a bromu to widocznie musieli nie dawac.
A jeszcze lepsze cuda odchodzily, jak podchorazaki mieli zajecia w ogrodku artyleryjskim, a bylo to na polu za jednostka w glebokich trawach; no i tam po kolei ktos z szeregu wychodzil sobie na numerek i potem wracal i wszystko bylo okej.
Wiec widze ze w tym "ludowym", to to bylo na porzadku dziennym.

urban legend

U mnie w ,,mafi" krążyły opowieści o wartowniku który zabawiał sie z panienką.Przyłapano go ale poniewaz robił to z bronią przewieszoną przez plecy jakoś specjalnie go nie ukarano.Byl to sex...prawie regulaminowy ;)

Co z tym bromem?

Czołem, portalowi wojacy!
Dostalismy list. Publikujemy, bo smaczny. Przy okazji strzelamy pytaniem wymierzonym w dowódców, lekarzy, kucharzy: CO Z TYM BROMEM? - sypaliście go czy nie? Liczymy na ogólnonarodową dyskusję.

Generał Portal

A teraz list:
* Czy z tym bromem to prawda?
Może ktoś poruszy na tym forum sprawę tego legendarnego bromu wsypywanego rzekomo do jedzenia żołnierzom służby zasadniczej. Czy to prawda? Po sobie mogę powiedziec tylko tyle: wzięli mnie do woja do Legionowa do "kościuszkowców" (żółte otoki) w '87. Miałem 22 lata i narzeczoną w cywilu (jestem z Ostródy). Jak wyjeżdżałem to potrafiłem 3-4 razy dziennie z nią pobaraszkować, a jak przyjedżałem na przepustki, to z trudem raz, dwa razy maks. Jak to tłumaczyć?
Ona robiła sceny, że niby mi się nie chce jak dawniej, bo robię skoki na bok, wiadomo, obok Warszawa, ful panienek itd. Ale ja naprawde byłem wierny. Potem oskarżyła mnie nawet, że mogę być gejem. I że załatwiam swoje potrzeby z kotami pod prysznicem. Ja myślę, że sypano nam bromu. Bo jak tylko wyszedłem do cywila, to po dwóch tygodniach organizm się wypłukał i znów miałem ochotę. Co wy na to?
Janusz B., Herby.

Ja po sobie tego nie stwierdziłem.

Może czegoś dodawano,ale chyba nie wszędzie.Ja byłem w latach 72/74 w"rakietówce"w Kostrzynie n/O i nie przypominam sobie,żebym miał w tym czasie jakieś problemy z sexem.Temperament jest sprawą indywidualną.Jedni mają ptrzebę kilka razy na dobę,a inni kilka razy w roku.No może przesadziłem,ale tak to jest mniejwięcej.Najlepiej było widać rano,jak była zbiórka na zaprawę poranną.Prawie u każdego "mały" był na"baczność"!Bromem to "rezerwa" straszyła "kotów"!Pod koniec służby mój kolega został przyłapany,jak po rynnie wspinał się do internatu żeńskiego.I gdzie tu brom?

;-)

W mojej jednostce sypali to-to, ale tylko jak przychodził nowy pobór. No przez jakieś 3-4 miesiące. Ja na unitarce byłem z chłopakami, którzy potem byli kucharzami, wiec oni "swoich" ostrzegali kiedy to dają. Przeważnie dodawane było do picia. Przed wyjazdem na urlop, czy przepustkę nie piło się nic z kuchni przez jakiś tydzień i było OK. 8-)

BROM

Hej to jest wielka ściema z tym bromem nikt nigdzie nie dosypywał żadnego BROMU!!! Byłem kucharzem w zasadniczej i potem zostałem w tej samej jednosce (1OSK-G-dz) jako kucharz cywilny i wiem że BROM nie jest dosypywany ponieważ co nie którzy żołnierze byli na niego uczuleni. Brom był dosypywany do napoi do roku 1989 potem zaprzestano tego. Co nie którym może się wydawać że nie mieli ochoty albo co nie którym nie funkcjonował sprzęt tak jak należ ponieważ było to spowodowane tym że w wojsku jest regularne jedzenie i dużo wysiłku a człowiek nie przyzwyczajony do tego może to odczuwać w taki sposób że ma słabszy pociąg seksualny.

bujda na malutkich biegunach

No to wyobraźcie sobie Panowie (a i Panie zapewne) w jaki sposób można było to coś dosypywać na okrętach? Pływałem na wszytkich w I DOD w Świnoujściu (JW2750A). Razem 12 okrętów zaliczyłem. Kucharz był zawsze z zasadniczej. Bywało że nawet z łapanki gdy zabrakło kucharza specjalisty z CSSMW. A służba nie trwała 9 miesięcy tak jak teraz tylo 3 lata !. Z czego 2,5 roku na okrętach właśnie. Lata 80-te. Początek. Na urlop raz w roku. Przepustki sporadycznie. Brom..hmmm..bujda.
A pamiętacie pierwszy brazylijski film typu "mydlana opera", jaki pokazała nasza TV? "Niewolnica Isaura" A pieruńsko ładne dziewcze było. Ogladanie równie obowiązkowe jak dziennik telewizyjny. Brom..bujda na malutkich biegunach

Opowiedz nam swoją:
śmieszną,
odjechaną,
niebezpieczną...
czytaj więcej

Nasza trybuna honorowa
Kto ważny odbiera nasze defilady
czytaj więcej

I Ty możesz awansować, dostać order lub pochwałę przed frontem oddziału
czytaj więcej

Na chustę
Na "godzinę piątą"
Na przystojniaka WP
Konkurs kibica
czytaj więcej