A
A
A
Gonitwa po cmentarzu
Pośród licznych moich przygód żandarma była i taka, którą pamiętam może nie ze względu na jej grozę lub niezwykłość, ale na skondensowanie humoru sytuacyjnego.
To wszystko wyglądało jak w niemej komedii z lat dwudziestych. Takiej, w której - wiecie - śmieszni panowie gonią w przyśpieszonym tempie innych panów. Nawet sceneria była jak ze starodawnego filmu, bo czarno-biała. Tak, tak.. wokół tylko śnieg, a w zapadającym zmroku nasze sylwetki traciły kolory. No i ta sceneria jak z czarnej komedii. Bo rzecz działa się na cmentarzu... To było nie opodal opolskiej knajpy "Wypoczynek" usadowionej przy drodze na Wrocław, nie opodal cmentarza komunalnego w Półwsi. Ten "Wypoczynek" zawsze ściągał jak magnes żołnierzy z pobliskiej jednostki przy Domańskiego, która była ważną odnogą kultowej Sudeckiej Dywizji Pancernej. A ściągał nie tylko ze względu na bufet, ale i na panienki lekkich obyczajów polujące na pobliskim parkingu na wyposzczonych TIR-owców. Dwóch żołnierzy, którzy pewnego zimowego dnia o zmierzchu przyszło do knajpy na lewiźnie, cel miało jednak podstawowy: alkohol. Obserwowaliśmy ich jak wychodzą z wielkim, ciężkim worem. Jeden niósł go na plecach, drugi podtrzymywał. I tak człapali przez zaśnieżone pole w stronę płotu jednostki niczym dwa zające dźwigające do gniazda główkę kapusty. A my za nimi po śniegu jak lisy - myk, myk, myk... Spostrzegli się po parunastu sekundach. Rzucili workiem o glebę, a brzdęk był taki, że wszystkim nam serce się krajało, bo przypominam, piwo było wtedy dobrem luksusowym. No ale nie czas żałować róż, gdy płoną lasy... Zaczął się pościg, a raczej ściganka jak z komedii. Bo chłopcy zamiast do jednostki, sprytnie skierowali się na pobliski cmentarz. Co znaczy wyszkolenie taktyczne. W jednostce łatwo byśmy ich namierzyli za pomocą warty, tutaj mieli nadzieję zmylić nasze pogonie. No więc oni między groby, a my za nimi. Skaczemy po tym śniegu jak sarny, unosząc kolana prawie pod brodę i tak dobiegamy do pierwszych krzyży. Widzę, a tam nad świeżym grobem rodzina w żałobie pogrążona. Smutek, powaga, depresja... A tu nagle zza jałowca dwóch zziajanych szwejów wyskakuje i - chyc, chyc! - przez grób przeskakuje, zawadzając buciorem o wieniec. Wyglądali jak zjawy, jak diabły w tych zapadających ciemnościach. Wiele razy później wyobrażałem sobie, co mogli czuć wtedy ci ludzie, tym bardziej, że w kilka sekund potem wpadliśmy tam my, trójka pościgowa. I też omal nie stratowaliśmy tego grobu. Kolega bąknął tylko: "pardon", co jeszcze bardziej wzmogło doznanie śmieszności - i polecieliśmy dalej. Doszliśmy ich za jakiś czas, ale oni zrobili kółeczko i uciekają tą samą drogą. I znów potrącają żałobników, ale już nie skaczą nad grobem, tylko omijają go. I znów my za nimi, ale teraz kolega woła już do żałobników "sorry". Wypadamy za furtkę, ale oni znów nawrotka i raz jeszcze obok tych nieszczęsnych ludzi biegną. Trochę to przypominało gonitwę bachorów wokół parawanu na plaży, tyle że to nie była zabawa. Jak ich dopadliśmy? Oni się wczołgali pod takie jałowce płożące. Mądrze, bo byśmy ich tam nigdy nie znaleźli, ale dyszeli za bardzo. To ich zdradziło. A worek? No cóż, było w nim 20 butelek piwa. W latach 80. majątek towarzyski! Co się z nim stało? Jak to co? Zniszczyliśmy je. Komisyjnie, he, he...
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Zaciągnij sie (logowanie)
*Przypomnij hasło |
Pomoc
Nie zaciągnąłeś się jeszcze? załóż sobie konto.
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej






Draniem trzeba być?
Wydaje mi się, że chyba tak. Gonić swoich w sumie kolegów? No i co, że piwo mieli. Mogli wziąć po dwie flaszki dla siebie i tamtych puścić.
Służba? Bez żartów. Ocalili tą akcją 0,001 procenta alkoholu wniesionego w tamym tygodniu do tej jednostki.
U mnie w jednostce żandarmeria miała swoje budynki na zadupiu jednostki (pewnie wszędzie tak było, żeby się z normalnym wojskiem nie skumali). Obchodziło się tę okolicę jak kolonię trędowatych i wszyscy się ich bali - a to przecież tacy sami niewolnicy wzięci w kamasze jak my byli!.
Przepaszam za niewesołe teksty na wesołym portalu, ale opowieści żandarma od początku brzmiały dla mnie jak: "Wesołe przygody czekisty".
Znów Bajeczka !!
A Świstak siedzi i ................. Autor to ma fantazje . A jak się wytłumaczył patrol WSW przed Oficerem Inspekcyjnym,bądź Dyżurnym JW w czasie doprowadzania tych żołnierzy z braku piwa.Bo "Janki" na pewno o piwie powiedzieli.
Pozdrawiam !!
Witamy, witamy...
Czołem Karkonosz,
zakładaliśmy się tu w dowództwie portalu, czy napiszesz i proszę... Ja obstawiałem, że tak. Wygrałem flakon. Chętnie bym go z Panem obrócił, ale jak - wirtualnie?
A kto powiedział, że się musiał z czegoś patrol tłumaczyć? Przecież tam nic nie ma, że oni to piwko wyżłopali sami, he, he...
Swoją drogą, to musimy dla Pana wymyślić jakiś nowy medal, bo ja wiem? Medal Rzepa? Za czepialstwo... Oczywiście, Rzepa Sympatycznego, bo cieszymy się z pana aktywności.
Ze czasem pan Żandarm zmieni jakiś szczegół dla zatarcia śladów? Toż szkolony z tego był! Toż to kontrwywiad!
A mamy jeszcze w zanadrzu tyle jego smakowitości, że hej!
Generał Portal
Panie Generale !!
Panie Generale !!
Melduje że prawdziwy Wues i Żandarm zawsze się czepia wszystkiego.(niech tak pozostanie ktoś musi).Przyda się taki portalowy patrol .Ponadto chciałem zameldować Panie Generale iz Kontrwywiad Wojskowy wchodził w struktury WSW jako Wydział I,natomiast prządkówka (patrole i konwoje) to Wydział II.Jedni z drugimi raczej się nie kochali
Co od medali to nosić będę każde z honorem dla dobra portalu co sumie doprowadzi moją drogę kariery do otrzymania tytułu Wzorowego Żandarma Portalu.
Najważniejsze iż jest zabawa.Może kiedyś opisze trochę prawdziwych historia z życia WSW i ŻW.
Ponadto melduje iż pozostanę czujny na opisane historię.
Pozdrawiam sztab portalu.
Dziękujemy
Czołem, Karkonoszu
Skoro już musisz się czepiac, to się czepiaj. Zawsze to dobrze mieć taki portalowy patrol.
A do pisania zachęcamy, jak najbardziej. I nie kiedyś, ale już - teraz!
Pozdrawiamy!
Generał Portal
Gonitwa po cmentarzu
Wszystkie te opowiastki o barze "Wypoczynek" cmentarzu´piwie itp.to jak by wyciagniete momenty z mojej sluzby.Nie bylo to takie wesole w czasie sluzby ale wieczorem pekalismy ze smiechu,byly to lata 65-66.A wiec nie sa to zadne wymysly tylko troche barwnie opisana nasza sluzba.