A
A
A
Krwawa zupa
W trakcie mojej służby parę razy miałem tak, że mało brakowało, a moja interwencja nie różniłaby się niczym od przyjazdu facetów z ekipy pogrzebowej. Na szczęście zawsze jakiś mały szczegół decydował o tym, że zdążyłem w ostatniej chwili. Oto jedna z takich przygód.
Zgłoszenie było banalne. Oto nie wrócił do jednostki we Wrocławiu żołnierz, który miał dom w mieście, gdzie służyłem. Dostałem ten telefon pod koniec służby, tuż przed wyjściem do domu. Pomyślałem nawet: a co mi tam, pojadę jutro rano o szóstej, łatwiej będzie go zastać w domu, nad ranem najlepiej wygarniać ludzi z łóżek.
Ale coś mnie uwierało i mówię: jedziemy. No i na całe szczęście. Bo...
Podjeżdżamy pod mały domek na peryferiach. Pukam, stukam, nic. Cisza. Drzwi zamknięte. Zaglądam w okna: ciemno. Ale w jednym oknie, od ogrodu, jakiś blask, jakiś płomyk się pali. Chłopaki mnie podsadzają i co widzę?
Facet siedzi przy stole. Na stole świeczka i miednica. Paruje z niej, więc woda gorąca. I on w tej miednicy trzyma ręce. Pomyślałem w pierwszej chwili, że je myje, ale widzę: on się na tym krześle już kolebie, odchodzi od przytomności. Więc wszystko jasne! Podciął sobie żyły i wsadził łapy do ciepłej wody, żeby się szybciej wykrwawić.
Więc my – strzał z buta w drzwi!!! - puściły. Wbiegamy, a tam w miednicy krwawa zupa. Za szmaty chłopaka. Ja po radiu daję i wołam o karetkę. No i odratowaliśmy go.
Myślicie, że chłopak się ciął przez dziewczynę? No tak, macie prawo tak myśleć. W końcu zawód miłosny to najczęstsza w wojsku przyczyna targnięcia się na życie. Ale tu było inaczej.
Otóż dowódca tego chłopaka wpadł na pomysł, że będzie handlował złotymi medalikami i łańcuszkami. Opowiadał o tym, szukał dostawców. Chłopak powiedział mu, że zna, kogo trzeba i dostał od oficera pieniądze na pierwszą dostawę. Kogoś tam niby znał, ale jak już poczuł gotówkę w kieszeni, to sobie zafundował królewską przepustkę. Balanga non-stop! Przeputał wszystko. A potem się wystraszył. No i postanowił się zabić. Najpierw planował wyskoczyć z pędzącego pociągu, potem postanowił się chlasnąć. Jak to dobrze, że chciało mi się wtedy sprawdzić go wieczorem, a nie rano.
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Zaciągnij sie (logowanie)
*Przypomnij hasło |
Pomoc
Nie zaciągnąłeś się jeszcze? załóż sobie konto.
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej






Brawo !!!
Jak to bywa w praktyce żandarm ( lub wues) ,miał przeczucie .Właściwy żołnierz na właściwym stanowisku.Brawo !!