A
A
A
Legia cudzoziemska (odc. 6)
W wojskowej warszawskiej Legii od dawna przebywali też żołnierze zaciężni, piłkarze legii cudzoziemskiej, ale także oficerowie.
Bodaj jednym z pierwszych był absolwent gimnazjum humanistycznego w Moskwie, Rosjanin a potem... Polak, niejaki Paweł Mironowicz Akimow. Jak ustalił i przekazał dla potomności Andrzej Gowarzewski w tomie poświęconym Legii swojej „Encyklopedii piłkarskiej Fuji”, urodzony u schyłku XX wieku w stolicy carskiej Rosji, przyszły bramkarz warszawskiego klubu, w 1920 roku został szeregowcem Armii Czerwonej, która zaatakowała Polskę. Wzięty do niewoli pod Radzyminem, znalazł się w obozie jenieckim koło Torunia. Tam wystąpił o nadanie mu obywatelstwa polskiego. Musiał na nie dużo dłużej czekać niż niedawno Emmanuel „Oli” Olisadebe czy ostatnio brazylijski gracz także Legii, Roger Guerreiro, bo aż 16 lat. Jego wytrwałość została nagrodzona polskim paszportem po ślubie z Polką w 1937 roku. Brak polskiego obywatelstwa nie przeszkodził mu w dziele strzeżenia bramki wojskowego klubu. Akimow grał w Legii od 1923 do 1936 roku, a ostatni ligowy mecz zaliczył w wieku prawie 39 lat.
Podczas kampanii wrześniowej Paweł Mironowicz Akimow przedostał się przez Rumunię, Jugosławię i Włochy do Francji, aby tam zostać żołnierzem polskiej 10. Brygady Kawalerii, a później w Anglii. Były czerwonoarmista, walczył w szeregach 1. Dywizji Pancernej generała Maczka w Belgii i Holandii. Ciężko ranny, odznaczony Virtuti Militari. Do Polski wrócił w 1948 roku i do emerytury pracował w warszawskim klubie sportowym Skra.
Paweł Mironowicz Akimow przeżył młodszego od siebie o dziesięć lat trenera w latach pięćdziesiątych i byłego reprezentacyjnego piłkarza Węgier Janosa Steinera. Przybył on do Polski w ramach współpracy z klubami swojego ojczystego kraju z wojskowymi klubami polskimi w 1954 roku najpierw do warszawskiej Legii, w której grali wówczas bodaj najbardziej utalentowani polscy piłkarze zwłaszcza ze Śląska, a więc bramkarz Edward Szymkowiak, obrońca Marceli Strzykalski, pomocnicy Lucjan Brychczy i Edmund „Epi” Kowal oraz napastnicy Ernest Pohl i Henryk Kempny (rozgromili m.in. Wisłę Kraków aż 12-0!). W dwóch sezonach pracy w Legii (w 1954 i 1955 roku) Janos Steiner zdobył z tymi piłkarzami dwa tytuły mistrza Polski.
O strzelanych zaś bramkach przez swoich podopiecznych opowiadał, tak: - Epi pikum pakum, Hyniek szibkie bieg do labda, cyntra, Ernest nemen labda, gol schissen und Janos ist zufrieden. Na „polskie” byłoby to zaś mniej więcej tak: - Epi (Kowal) drybluje, podaje, Hyniek (Kempny) szybko biegnie za piłką, centruje, Ernest (Pohl) bez przyjmowania piłki strzela gola i Janos (Steiner) jest zadowolony.
Mój kolega z redakcji, Andrzej Mach, były piłkarz też wojskowej Zawiszy Bydgoszcz - podczas naszych wspólnych wspomnień koszarowo-wojskowych - opowiadał, iż w bydgoskim klubie długo po odejściu z pracy w nim Steinera, wspominano, jak Węgier umoralniał tamtejszych wojskowych graczy, często korzystających z uciech życia: - Wy jak te, no, dzieci, tilko na gowa ten wódek, a zabawa, a potem Pulkowski, Tipek, a Benkowski nicht nie hrać. Stać cala czas na krzydle, a koszulek mokra!
Juliusz Stecki
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Zaciągnij sie (logowanie)
*Przypomnij hasło |
Pomoc
Nie zaciągnąłeś się jeszcze? załóż sobie konto.
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej






Legia cudzoziemska
Adam Grójecpisz następne wspomnienia - miło się czyta.