A
A
A
Zamarzł po pijanemu
Ta opowieść niech będzie przestrogą akurat teraz, w czas wielkich mrozów. Czerwony Bór. 3 kompania Inż - Bud. Grudzień 1969 rok. Na przepustki sobotnio - niedzielne wyjechało prawie całe stare wojsko.
Każdy pojechał do domu ostatni raz w mundurze. Kadra wypuściła wszystkich kto chciał, bo trzeba było przywieźć ciuchy cywilne. Wielka radość rozpierała każdego, do cywila zostało kilka dni. W niedzielę późnym popołudniem na przystanku autobusowym PKS w Zambrowie zbierało się coraz więcej żołnierzy z tobołkami i paczkami. Autobusem Zambrów - Łomża jechało sporo żołnierzy. Trochę wysiadło w Zbrzeźnicy (gdzie był klub i winko). Reszta na następnym przystanku wysiadła z autobusu i polami na skróty waliła do jednostki. Tej nocy był duży mróz. W poniedziałek w batalionie gruchnęła wieść że jeden chłopak (chyba z 1 kmp.) zamarzł na śmierć wracając do jednostki. Jak się okazało jechał z nami w autobusie i wysiadł w Zbrzeźnicy. Nie wiadomo co z nim się stało. Fakt że popijał w klubie, swoje cywilne ciuchy dał kolegom aby mu zanieśli na kompanię, a sam jeszcze został. Trafiło się tak że wracał sam, (może jaka dziewczyna go zatrzymała?) pewnie był nawalony fest, może chciał odpocząć? i zamarzł. Mówią że pijany tego nie czuje, tylko mu się chce spać. Znalazł go jakiś żołnierz który też jak on wracał tą drogą. Mówili chłopcy którzy go zabierali samochodem ciężarowym że był zmarznięty jak drewno. Co Ci biedni rodzice przeżyli. Zamiast się cieszyć że syn powrócił do domu na święta to go pożegnali. Wypuścili nas 19 grudnia 1969 r.
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Zaciągnij sie (logowanie)
*Przypomnij hasło |
Pomoc
Nie zaciągnąłeś się jeszcze? załóż sobie konto.
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej






dokładnie przykra sprawa,
dokładnie przykra sprawa, przeczytaj moja historie dosc podobna tylko wiele lat później
to tragiczne
Andrzej ! Smutno slyszec takie prawdziwe opowiadania ale wszystko jest mozliwe , i szkoda rodzine ze z radosci stalo sie najgorsze .