A
A
A
Bażant odzyskał wolność,stracił żonę
W tej krótkiej historii sprawy ważne - zdrada, choroba, wolność, rozstanie - splatają się ze sprawami małymi, jak szpitalny bardak, bród, niechlujstwo. No, może choroba też do chwalebnych nie należy.
Opowiada lekarz wojskowy ze Szpitala Wojskowego na Weigla we Wrocławiu:
Pod sam koniec PRL trafiłem na niezwykły przypadek kaprala z korpusu podchorążych rezerwy, zwanych jak pamiętamy bażantami. Facet zaraz po szkółce trafił do Wrocławia na Obornicką i na pierwszej przepustce poszedł na dziewczynki. No, może nazwa kurwiszon byłaby tu jednak bardziej adekwatna.
One, te panny, urzędowały wtedy tam, gdzie dziś jest najbardziej szpanerski i najbardziej elegancki zaułek Wrocławia, a wtedy to miejsce nazywane było kwadratem śmierci, bo można było dostać w gębę. Dziś szpan, wtedy ruina i syf. To ulice Kiełbaśnicza, Rzeźnicza, św. Mikołaja, Ruska.
Ta jego panienka to była Cyganka. One były najtańsze. Faceta musiało mocno przypilić. To był ten wspomniany na wstępie element zdrady. Pora na chorobę. 
Ona ujawniała się szybko. W intymnym miejscu. Facet złapał poważnego syfa. Na tyle poważnego, że nie dało się tego leczyć w ambulatorium. Trafił do szpitala. I teraz pora na wolność. No i na szpitalny bardak.
Bo w czasie gdy go leczono z syfa, zarażono go żółtaczką zakaźną. Choroba miała dość skomplikowany przebieg, a jej jedyną zaletą było dla bażanta to, że uwolniła go od dalszej służby. Wiem, bo sam go leczyłem z tej żółtaczki. Poszedł do domu (element wolności).
I wszystko zakończyłoby się jako tako, jeśli nie liczyć nadwerężonej żółtaczką bażanciej wątroby, gdyby nie to, że facet był żonaty. Na dodatek jego żona była uczynna, oddana i skrzętna. A na dodatkowy dodatek bażancisko zapomniało zabrać historię choroby przy wypisywaniu go ze szpitala oraz książeczki ubezpieczenia.
No i stało się tak, że pewnego dnia – przejeżdżając przez Wrocław – zona postanowiła odebrać te papiery ze szpitala. Lekkomyślna pielęgniarka oprócz historii żółtaczki wręczyła jej z dwuznacznym uśmiechem zapieczętowaną kopertę z historią całkiem innej choroby. Wiadomo, że kobiecina pierwsze, co zrobiła, to tę kopertę rozerwała. I za moment wiedziała wszystko.
Potem ten bażant dzwonił do nas i pytał, czy się da jakoś odkręcić, ze to niby przez pomyłkę mu wypisano historię kogoś innego. Mówił, że żona wniosła o rozwód. No ale jak mu to odkręcimy? Generałowi pewnie byśmy to zrobili, ale kto będzie dla bażanta ryzykował. Potem przestał dzwonić, pewnie było już po ptokach.
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Zaciągnij sie (logowanie)
*Przypomnij hasło |
Pomoc
Nie zaciągnąłeś się jeszcze? załóż sobie konto.
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej






Bażant
Ja mam inną historyjkę.W mojej drużynie i na sali był kolega który chodził się kąpac osobno,więc po jakimś czasie zabraliśmy go tak dobrowolnym przymusem do łażni.Po rozebraniu gały nam wyszły bo chłopak maił skromne 20 cm na spocznij.Fama sie rozeszła po mieści a była jedna dama która popołwie plutonu ostatniemu gadała "co już koniec".Jak ja Kasztan dorwał(kasztan to było jego najcięższe przeklęcie)to się wydarła jak krowa że on to może tylko krowy itp.Jak kasztan poszedł po szkółce gdzieś w okolice Żagania to mędzła o adres do niego,a nikt nie chciał jej dacbo nikt nie wiedział po diabła.Już w cywilu po jkaimś czasie spotkałem go no iaj to bywa wspominki z wja.Nawijam czy pamięta mewkę z Nysy a on tak, to jest teraz moja żona.Miałem moralnego jak po literku ale kasztan stwiedził:ty wiesz,ja wiem a lepszej żony bym nie miał.Dziwne bywają przygody z dziewcznkami w wojsku.Pozdrowienia dla rezerwy.
miałem rację...
Cześć,to znowu ja,czyli ~kocerka68- Ja z uporem maniaka w sprawie garnizonowych domów publicznych(burdeli)Gdyby takowe istniały "bażant"nie musiałby się rozwodzić a tak rzeczywiście po ptokach.Nie będę tu poruszał sprawy wierności bo to inny temat.
Staszku 200% racji byłoby i
Staszku 200% racji byłoby i taniej ,i wygodniej nie mówiąc o bezpieczeństwie.Ale poczekaj za moment polecą gromy od tych co to modlią się pod figurą a diabeł im siedzi za skórą.Pozdrawiam rezerwę.