A
A
A
A to był przebieraniec
...a to byli przebierańcy – kończyła się słynna piosenka Andrzeja Rosiewicza o chłopcach radarowcach. No ale ona mówiła o milicjantach. Są też i tacy, którzy przebierają się za żołnierzy. Żeby pociupciać.
Kilka lat temu w jednym z miast wojewódzkich na zachodzi Polski informacyjne służby wojskowe dostały cynk o pewnym kapitanie Wojska Polskiego, który noc w noc hucznie bawi się na parkiecie modnej dyskoteki.
Wojsko za kołnierz nie wylewa, poszaleć lubi i właściwie służby zignorowałyby ten donos, gdyby nie fotka, jaką informator opatrzył swa informację. Była ona wykonana komórką, a przedstawiała żołnierza oplecionego niczym boa wokół rury dla striptizerek. Po czym było poznać, że to wojak. Ano po oficerskiej marynarce. Bo więcej odzieży mężczyzna na sobie nie miał, jeśli nie liczyć stringów, bardziej wyglądających na damskie lub pedalskie niż na bieliznę oficera WP.. A i ta nieszczęsna bluza oficerska i tak była rozpięta i jak psu z dupy wyjęta. Żołnierz na zdjęciu sprawiał wrażenie mocno upitego. Był takim w istocie.
Rura, stringi, rozchełstany mundur, brak spodni... Na taką profanację oficerskiej szarży służby nie mogły pozwolić, jęły więc przypasowywać oblicze ze zdjęcia do twarzy lokalnych oficerów (na zdjęciu nie widać było pagonów, a donosiciel nie poinformował, jaki stopień nosił imprezowicz). Rzecz w tym, że za Chiny ludowe, czy jakie one teraz tam są, nie można było skojarzyć tej twarzy z jakimś nazwiskiem z tamtejszego garnizonu. Byłby to jakiś przyjezdny urlopowicz birbant, który z dala od dowódcy i żony odreagowywał stresy służby i trwonił zuchwale żołd?
Jednocześnie poczyniono kroki wywiadowcze, czyli przepytano dyskretnie obsługę lokalu.
I okazało się, że facet przychodzi tam regularnie od roku. I zawsze w mundurze. Na dodatek wyszło, że tamten numer na rurze nie był jednorazowym wybrykiem, lecz jest popisowym numerem faceta. Obsługa wyznała, że facet często rozbiera się po pijaku, ma nawet pseudonim „kapitano”, uwielbia kobiety, a one jego. Prawie zawsze wyprowadza z lokalu jakąś oral-blondi, a niejednokrotnie, gdy mu się nie chce jechać do domu, bo ma melodię na dalszą zabawę, zamyka się z nią w ubikacji lub gdy ciepło, załatwia rzecz na tarasie. Wielokrotnie zdarzało się, że w bójce darto na nim mundur lub nim wycierał posadzkę po pijanemu, ale zawsze następnym razem zjawiał się w nienagannie odprasowanym i wyczyszczonym uniformie. Baby na ten mundur leciały. „Panowie przyjdą w sobotę, on na pewno tu będzie” - doradził służbom barman. Słusznie doradził.
W najbliższą sobotę dwóch oficerów służb po cywilnemu zasiadło na stołkach przy barze i zamówiło po dużym drinku. Smakował on podwójnie, bo raz, że setkowy, a dwa, że na koszt państwa. Długo nie czekali.
Rzeczywiście na salę wkroczył w pewnym momencie kapitan Wojska Polskiego z uwieszoną mu na ramieniu blond bestią. Był już mocno pijany, zataczał się. Wykrzykiwał jakieś sprośności. Tajniacy pomachali mu przed oczyma legitymacjami i wyprowadzili na zewnątrz do nieoznakowanego furgonu. I powieźli na przesłuchanie.
I co się okazało? Że facet jest cywilem! Był krawcem, który miał kategorię D i nawet nigdy nie służył nawet w OC! Szył sobie mundury według oficjalnych wzorów, bo one dodawały mu atrakcyjności w oczach kobiet i pewności w swoich. Zarabiał znakomicie, więc stac go było na szaleństwa. „Panowie - wybełkotał do oficerów prawdziwych - te mundury to było dla mnie takie połączenie viagry i feromonu”.
O mały włos nie zamieniłby tego oszukanego munduru na mundurek więzienny. Sędzia jednak dał mu tylko zawiasy. Ponoć ujęły go i rozbawiły słowa oskarżonego: „Wysoki sądzie, proszę wziąć pod uwagę to, że mogłem sam siebie awansować nawet do stopnia generała, bo te dyskotekowe kmioty i tak by wszystko łyknęły. A zatrzymałem się tylko na kapitanie. To świadczy o moim umiarze, a ten o nie najgorszych intencjach”.
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Zaciągnij sie (logowanie)
*Przypomnij hasło |
Pomoc
Nie zaciągnąłeś się jeszcze? załóż sobie konto.
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej






Blondi
Oral-blondi - he he he - mocne. I jakie prawdziwe :-)))
Polak, chociaż stąd między narodami słynny, że bardziej niźli życie, kocha kraj rodzinny.
przebierańcy...
Jak patrzę na tych niby żołnierzy co to paradują po mieście w wojskowych ciuchach kupionych w MILITARY SCHOP-ach, to mnie pusty śmiech ogarnia. To dopiero są przebierańcy:))) Robili wszystko żeby nie dać się złapać w kamasze (nawet kosztem zdrowia) a teraz? Dupny szpaner przed laskami. Jaki to twardziel jestem. A, CO?! A, JAK?! Twarde to on ma jedynie żylaki na muzgu:))) Ale widać taka moda. Swoją drogą, zazdroszczę facetowi pomyślunku, a laski?.Wg.przysłowia:"Za mundurem panny sznurem" Rwanie pewne, dobrze powiedział:
Dyskotekowe ćwoki kupią wszystko.
Naiwność? nie, głupota? czy ja wiem?Poprostu wszystko razem połączone. Ile to razy było że zakochała się bo dobrze tańczy:))) Ech, te nasze dziewczyny, jakie piękne to niekiedy nie skończenie głupie. Ale dobrze że gościowi nic nie zrobili nawet powinni mu dać jakąś nagrodę:)))