A
A
A
Pociupciać „na sobowtóra”
Faceci podobni do innych facetów, tyle że znanych, sławnych, pięknych lub tylko bogatych, mają jednak klawo. W bezlitosnej dżungli, jaką są społeczne relacje erotyczne, ich szanse na łatwy seks są bardzo duże. Przekonał się o tym w Opolu pewien żołnierz.
Piasek, Piasek – wołano za szeregowym Krzysztofem L. już od chwili, gdy w latach 90. przekroczył bramę jednostki przy ul. Domańskiego w Opolu. Początkowo nie wiedział, o co chodzi, bo był taki trochę od pługa oderwany i jedyną muzyką, jaką się na swojej podrzeszowskiej wsi interesował, była muzyka traktora, młockarni, sieczkarni.
Dość szybko jednak wytłumaczono mu, posługując się do tego celu kolorowymi pisemkami, że jest bardzo podobny do pewnego polskiego piosenkarza pop o takim właśnie pseudonimie artystycznym. Krzysztofa L. Ani to ziębiło, ani grzało, tym bardziej, że nie miał z tego powodu żadnych profitów w jednostce. Co innego, gdyby był prawdziwym Piaskiem. Wtedy podwójna
porcja salcesonu i tłustsza wkładka do zupy byłaby pewna. Chociaż kto to wie... Kucharki w jednostce były w wieku przedemerytalnym, ponadto pochodziły z podopolskich autochtonicznych wiosek, gdzie jedyną akceptowalną muzyką, jest do dziś wiochmeńskie bum-tarara-bum-tarara do niemieckich słów w dodatku!!!
Swe podobieństwo do idola docenił szeregowy dopiero gdy wyszedł na przepustkę – i stało się to w okresie festiwalu. Szedł po mieście w mundurze, a młodym pannom oczy wyłaziły z orbit, a głowy odkręcały się nieomal od tułowia, tak się za nim obracały. Co odważniejsza podchodziła po autograf. Po kilku odmowach Krzysztof przełamał się i zaczął podpisywać karteluszki – jako Piasek, drukowanymi literami.
Był wniebowzięty.
Na drugi dzień ubrał już trzymane w kotłowni cywilki, pożyczył od kumpla bajeranckie ciemne okulary i myk, na lewiznę przez płot.
Pierwsze atak nastąpił 200 metrów od amfiteatru. Ale Krzysio odparł go, bo atakował pasztet. Potem było już coraz lepiej. Zaczepiły go dwie studentki. Postanowił nie mówić za dużo, bo co miał mówić o szoł biznesie on, chłopak z wioski na Ścianie Wschodniej? Zadecydował, że będzie odgrywał milczka. Takiego małomównego twardziela. A zresztą, i tak inicjatywę przejęły one. Po amfie były, jak mu się przyznały. A i jemu dały. Zarzucił, a co! Był przecież gwiazdą, a gwiazdy lubią się czasem dopalić.
Finał miał miejsce w akademiku Kmicic. To był pierwszy raz, kiedy Krzysztof spędził seksualnie upojną noc z dwiema kobietami. Pierwszy i ostatni. Jak na razie. Bo kto go tam wie, co jeszcze zmajstruje w życiu? Młody w końcu jest nadal i jak się nam zwierzył, niedawno jego żona została w Irlandii, pewnie już na stałe. No i wciąż ma te rysy popularnego wykonawcy.
Ech, takim to dobrze. Bo autor niniejszego tekstu co najwyżej podobny jest do pewnego polityka. Tego, który ma brata bliźniaka, a obu im daleko jest do Piaska.
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Zaciągnij sie (logowanie)
*Przypomnij hasło |
Pomoc
Nie zaciągnąłeś się jeszcze? załóż sobie konto.
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej






Eh, "Zilu" nie przejmuj sie,
Eh, "Zilu" nie przejmuj sie, wyglad nie najwaznieszy. Byles dobry kumpel, madrze piszesz, a i pomysl z portalem -"pierwsza klasa", wiec to wszystko wystarczy, ze pewnie masz "branie" :-)
Pozdrowienia