A

A

A

Pójdź, kolego, a ja ci dogodzę

Wiosna

Wiosna to w wojsku czas seksualnego nieokiełznania. Czasami w chłopcach hormony buzują tak mocno, że zatraca się to, co ważne. Na przykład płeć. Trochę w myśl zasady, że gdy sztorm na morzu, każdy port dobry. Nawet gdy tym portem są usta kolegi.

Przypominamy w związku z tym jedną z naszych najbardziej ostrych, ale i najbardziej niezwykłych historii w tym cyklu. Ponieważ ukazała się na samym początku istnienia portalu, niewielu miało okazję ją przeczytać. A zresztą, telewizja też powtarza co lepsze swoje kawałki. I to wielokrotnie od 40 lat.
Oprócz tego, że wojskowo-seksualny, historia poniższa ma też kontekst szerszy, bo językowy. Ale nie w sensie języka, który sprawnie penetruje rozmaite zaułki rozkoszy, lecz w sensie języka, którym mówimy. Po raz kolejny bowiem ukazuje ona, podnoszoną od lat przez językoznawców i literaturoznawców, bezradność współczesnej polszczyzny wobec opisu aktu seksualnego. Język nasz nie ma stosownych słów, którymi potrafiłby ładnie opowiedzieć historie łóżkowe. I wychodzi z tego albo wulgarna, rubaszna opowiastka, albo sucha medyczna relacja.
Bezradności tej doświadczył pewien żandarm wojskowy przy sporządzaniu raportu opisującego poniższą historię. Oto, dlaczego...
Dwóch kolegów z wojska, dziadków właściwie z niewielką cyfrą DDC na "fali", raczyło się winem w swej macierzystej, wspomnianej już w tym cyklu, jednostce JW 3701 w Opolu. Gdy już im poszło w czub, poczuli w sobie męską moc. No, roznosiło ich jak ogierów. Musieli sobie coś tego dnia poderwać.
Nie ubierając nawet mundurów, przeskoczyli płot jednostki i w dresach, mocno w okolicach krocza napiętych, pomaszerowali w stronę pobliskich działek na podryw. Mieli nadzieję, że któraś z ogrodniczek poleci na ich młodzieńczość, brawurę, bezkompromisowość.
Ale na działkach było albo pusto, albo zbyt męsko.
- Myśleliśmy, że dostaniemy zajoba, tak nam się chciało - powiedział potem jeden z nich podczas przesłuchania. 
Więc im się przypomniało, że przy pobliskim przejeździe kolejowym na strategicznej trasie łączącej Śląsk z Wrocławiem stoi budka, a w niej czasami pełni służbę dróżniczka, znana ze swej słabości do mężczyzn. Poczłapali tam - wciąż twardzi i gotowi. Wiosna
Mieli nieszczęście w szczęściu, bo owszem dróżniczka miała tego dnia dyżur, ale ich pogoniła ze względu na to, iż w biały dzień publicznie seksu uprawiać nie zwykła. A oni nie mieli cierpliwości czekać do zmroku. Gdyby nie to, że budka miała fundamenty, chłopcy wrzuciliby ją na tory. Tacy byli rozżaleni.
Poszli więc dalej, w kierunku najbliższej wioski o miłej każdemu piwoszowi nazwie: Chmielowice. Może trafi się jakaś dzioucha, która nie będzie robić ceregieli?
Szli, szli, szli..., ale nie doszli... Nie wytrzymali... Zeszli w bok, na trawę.
Za niespełna kwadrans lokalna komenda żandarmerii wojskowej odebrała wielce niepokojący telefon z policji: - Na poboczu drogi do Chmielowic, na oczach pasażerów długiej kolejki samochodów oczekujących na podniesienie szlabanu, dwóch żołnierzy uprawia seks. Oralny, jeśli chodzi o ścisłość.
Policja została zaalarmowana za pomocą telefonu komórkowego - przez któregoś ze zgorszonych świadków zdarzenia.
Gdy patrol żandarmerii przybył na miejsce, akt miłosny wciąż trwał, ale żołnierze zdążyli już zamienić się rolami. Odbiorca rozkoszy stał się jej dawcą, zaś dawca - jej odbiorcą. Nadal jednak byli jak w amoku, nie zwracali uwagi na otoczenie. Mogłoby to świadczyć o dwóch rzeczach: a) albo byli tacy pijani b) albo tacy napaleni. Albo obie rzeczy naraz. Bo że nie byli homo - okazało się w stu procentach podczas przesłuchań.
Patrol ustawił furgon tak, aby służył on za parawan, a potem zmieszany podoficer chrząknął kilka razy bezradnie, niczym ciotka, która zastała swego bratanka na niecnych igraszkach z samym sobą i świerszczykiem.
Gdzieś tak po dziesiątym chrząknięciu żołnierze opamiętali się.
- O rety! - zawołał ten, który był bierny, ale nie ze strachu, lecz jak się rychło okazało, ze zmartwienia. Bo nie dość, że przed chwilą sam był aktywny, sam się udzielał, sam zaspokoił kolegę, to teraz nie będzie mu dane osiągnąć orgazmu. A był już blisko... Ech, życie...
Chłopakom upiekło się jednak nieco, bo kara, jaka ich spotkała, była mniejsza niż zasłużyli. Dlaczego? Ano właśnie za sprawą tej językowej niemocy, od której odbił się żandarm mający sporządzić raport z zajścia. Nie mógł się on bowiem zdecydować na użycie sformułowania "seks oralny", uważając je za coś tak egzotycznego w języku wojskowych raportów, że wręcz niedopuszczalnego. Natomiast zwyczajne "robienie laski" było dla niego bluźnierstwem. I tak napisał tylko w dokumentach, że chłopcy się obmacywali. A za to kara musiała być mniejsza. I już.

Jeśli to prawda, to już

Jeśli to prawda, to już wcześniej to robili i to po trzeźwemu . Pedały .

???:)

Poprostu , hormony zalały im mózgi !!!

Ajajaj...:))

Dowalił ktoś do pieca...:) Nie,nie tekstem,ale tym zdjęciem...:)) Oby tylko nie "wpadła" ta fota w oko poznańskiemu radnemu,"słynnemu" tropicielowi gejów wsród zwierząt :)) Była już "tropicielka" gejów wśród "tele-tubisiów" jest już jej wierny następca."Wytropił"już,że jeden z słoni w poznańskim zoo jest gejem,no to teraz.... jak zobaczy takie "dowody" może być niezła zadyma...:)))

MORALNOŚĆ PRAWICOWA...

... chyba jednak rozróżnia słonia-"nastolatka", który - stosownie do wieku - lata na razie za kumplami, od rżnących się dorosłych byków - jakkolwiek szeroko by tu słowo "byk" przyszło rozumieć.

Natomiast interesujący jest "nakistowski" (czyli narodowo-katolicki) portal "Fronda.pl". Niniejszym uprzejmie donoszę, że bardzo źle wojsko opisują. Na skutek dyskusji rozpętanej przeze mnie, pod adresem
http://www.fronda.pl/news/czytaj/chca_oddawac_dzieci_zboczencom
(w komentarzach pod artykułem) znalazły się słowa:

"@w_kasprzak:
"Czy wyobrażacie sobie, że tamtejsze wydepilowane "damy" w szpilkach (...) - TO ONE MAJĄ ZAMIAR CZOŁGAĆ SIĘ PO JAKIMŚ PASIE TAKTYCZNYM W BŁOCIE I G...ACH???!!!"

- nie tylko czołgać się - one ciągną jak muchy do g..na i są wstanie poświęcić wszystko, byleby więcej zapachu z odbytu rozciągało sie wokół nich - a armi ci tego dostatek !!!"

WIOSNA? A CO TO ZA POBÓR?

WIOSNA? A CO TO ZA POBÓR? TYLKO JESIEŃ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

DZIK!!!

WIOSNA RZĄDZI ZAWSZE I WSZĘDZIE ,A DZIK Z JESIENI DZIKUSEM BĘDZIE. CHRZĄKAJ SOBIE DALEJ DZIKUSIE MOŻE CI ULŻY. MAM RACJĘ KAMRACI Z WIOSNY .

wiosnaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

tylko wiosna a jesienia to sie legna pedaly i inne dziadostwo

???

Czego przykładem jest obrazek powyżej???

Opowiedz nam swoją:
śmieszną,
odjechaną,
niebezpieczną...
czytaj więcej

Nasza trybuna honorowa
Kto ważny odbiera nasze defilady
czytaj więcej

I Ty możesz awansować, dostać order lub pochwałę przed frontem oddziału
czytaj więcej

Na chustę
Na "godzinę piątą"
Na przystojniaka WP
Konkurs kibica
czytaj więcej