A

A

A

Szeregowy, znajdź ty sobie porządną dziewczynę

Sex i brom

Idzie lato, więc pora na bardziej gorące historie tu. Te „story” opisał nam starszy szeregowy Marek B. Morał wypływa z niej taki, że biednemu zawsze wiatr w oczy, co może nie jest odkrywcze, ale biorąc pod uwagę seksualne realia tej rubryki, oznacza tyle, że jak ktoś dostanie kopa od baby w prawy półdupek, to mu dowódca dołoży buciorem w lewy.

Oddajmy jednak głos szeregowemu B.:
Byliśmy już stare wojsko w pułku. Leszczyński przeciwlotniczy. Zacna jednostka. Pewnego dnia wzywa nas chorąży i oświadcza, że sześciu z nas pojedzie na kilka dni do Boszkowa, nad jezioro, do jakiegoś ośrodka, żeby wypucować tam kilka kempingów na przyjazd kadry. No to my w duchu: hurrrrra!!! Pan Bóg za nóżkę złapany! Dlaczego? Bo w Boszkowie piękne jezioro, ogródki piwne i turystek bez liku. No laba jak ta lala!
Zawieźli nas starem. Łopaty, grabie, miotły, chemia, pościel, koce... Jechał z nami plutek, Sex i bromzawodowy, ale jakiś taki dziwny, wszystko miał gdzieś. Gruby, jowialny, no Szwejk taki polski. A i wypić lubił. Z nami łykał. No, lepiej nam się trafić nie mogło. Ale... trafiło się!
Otóż jakoś drugiego dnia poznaliśmy cztery panny, studentki z obozu sportowego wrocławskiego AWF. Łanie takie. Gibkie, chętne, zabawowe. Męska część ich obozu dopiero miała dojechać, podobnie jak reszta koleżanek z roku i one nudziły się. Ognisko, gitara, imprezka. Plutek zabaniaczył i poszedł spać do swojego kempingu, a my do rana. No ale ich tylko cztery, a nas sześciu. W przedbiegach odpadł Rudy, którego nazywaliśmy tak, bo po pierwsze, tak brzmiało jego nazwisko, a po drugie, był autentycznie rudy. Ale nie ze względu na kolor włosów odpadł, ale na facjatę: miał pysk jak zając (sorry Andrzej, że Cię tak poniewieram, ale to dla cełów literackich, a poza tym nie ma Cie jeszcze na tym portalu, sprawdzałem)
No a po Rudym odpadłem ja... Nigdy nie byłem zbyt śmiały do kobiet.
Ja spałem w kempingu z plutkiem, a oni w pięciu w drugim domku. Czwórka żołnierzy zabrała swoje studentki do łóżek. Plus w jednym łóżku Rudy. No ale plutek się zamknął od środka, ja nie miałem klucza, no i wyszło tak, że w jednym domku w piciu łóżkach wylądowało 10 osób: w czterech skład mieszany, a w piątym ja z pijanym w sztok Rudym. Źle mi się spało: przeszkadzały mi westchnienia kolegów jęki studentek, chuch Rudego i własne poczucie niedoskonałości.
A rano....ka-ta-stro-fa!!! Walenie do drzwi. Nie otwieramy. Ale okno otwarte, a to parter. Prze okno włazi... chorąży! Przyjechał na inspekcję!
Studentki – łby pod koce. Chłopcy speszeni. Ale chorąży swój chłop. Nie będzie ich podrywał na nagusa na równe nogi. Po co robić aż taki obciach. Dał nam pięć minut, żeby się ubrać i wyprosić panie, tak się wyraził, otworzył sobie drzwi od środka i wyszedł. Ale zanim wyszedł, popatrzył uważnie na rękę wystającą spod koca, którym byłem przykryty z Rudym. Rudy, oczywiście, nie obudził się, miał łeb schowany pod kocem i tylko ta ręka wystawała. A na niej: stare sznyty, tatuaże, przypalanki... jak u garusa. Rudy musiał mieć ciekawą i barwną młodość i na pewno nie upłynęła ona w przyklasztornym gimnazjum dla chłopców z dobrych rodzin. I na tę poharataną łapę Rudego patrzył właśnie chorąży.
Za kilkanaście dni, już w jednostce, woła mnie do siebie. - Szeregowy – mówi – jak to jest, że twoi koledzy znaleźli sobie wtedy fajne miłe dziewczyny. Na poziomie, studentki, ładne. A ty musiałeś sobie przyprowadzić na noc kryminalistkę po wyroku z tatuażami i ręką pochlastaną jakby jej wpadła pod piłę mechaniczną?
I dał mi za karę patrol WSW. To znaczy: Woda, Szmata, Wiadro.   

...

Ech, to już byyyło... Powtarzacie się...

Opowiedz nam swoją:
śmieszną,
odjechaną,
niebezpieczną...
czytaj więcej

Nasza trybuna honorowa
Kto ważny odbiera nasze defilady
czytaj więcej

I Ty możesz awansować, dostać order lub pochwałę przed frontem oddziału
czytaj więcej

Na chustę
Na "godzinę piątą"
Na przystojniaka WP
Konkurs kibica
czytaj więcej