A

A

A

Zagonił zaganiaczem do przyzwoitości

Sex-i-Brom-60.jpg

Przysłowia są mądrością ludów. A jedno z nich powiada się, że na każdą babę potrzeba czasem bata. Owszem... I dobrze, żeby miał on przynajmniej dwadzieścia centymetrów. Nie wierzycie? Czytajcie.

Mięsem do tej historii był wpis, jakiego dokonał kolega o nicku „maszynista63”, w którym opowiedział historię swojego kumpla z woja oraz pewnej panienki z Nysy, która lubiła z żołnierzami. A było to tak.
W drużynie „maszynisty63” był żołnierz, który unikał wspólnych kąpieli z kolegami.
Jak kto unika takich kąpieli, to znaczy – ma coś do ukrycia. Co? To pytanie rozbudzało ambicje i ciekawość reszty drużyny. Pewnie ma małego fiutka i się wstydzi, mówiono i pewnego dnia siłą zaciągnięto żołnierza pod prysznic. A tam – armata zamiast członka. sex i brom
Jak wspomina „maszynista63”, chłopak miał „skromne” 20 centymetrów na spocznij. To co dopiero musiał mieć na baczność? Faceta nazywano „Kasztan” bo to było najcięższe przekleństwo, jakiego się dopuszczał. Taki był spokojny i grzeczny. Na marginesie, wyobrażacie sobie dziś żołnierza, który przeklina: O, kasztan... Do stu kasztanów... itp.?
No i poszła plotka po mieście o tym jego wyposażeniu, a kręciła się tam koło jednostki pewna młoda dama która oddała się już chyba połowie plutonu. No i chciała skosztować z „Kasztanem”. Taki seks ekstremalny bez trzymanki (choć było przecież czego się trzymać).
No i gdy ją „Kasztan” zapiął, krzyczała na całą Nysę, że on to powinien spółkować z krowami, a nie z samicami rodzaju ludzkiego.
No ale gdy po szkółce rzucili „Kasztana” gdzieś w okolice Żagania, sama męczyła kolegów, żeby jej dali jego nowy adres. Nie dali, bo licho nie śpi. Solidarnym trzeba z kolegą z wojska być! A nuż dziewucha w ciąży była?
Jakoś po latach, już w cywilu nasz „maszynista63” spotkał się z „Kasztanem” na męskiej wódzie. No i wybuchły wspominki.
Mówi „maszynista63”: - Nawijam czy pamięta „mewkę” z Nysy, a on, że tak, i że to jest teraz jego... żona.
„Maszynistę63” zmroziło, taką gafę popełnić! Wspomina, że miał moralniaka jak po litrze wódy. Ale „Kasztan” powiedział mu, że się nie gniewa i że na lepszą żonę to by w życiu nie trafił. I tak panience lekkich obyczajów wybił z głowy swym batogiem hulaszcze życie.
Takiemu to fajnie. My, posiadacze batożków w wymiarze „...naście”, musimy polegać w kontaktach z naszymi kobietami na jakże zawodnej perswazji słownej.

P.S.

Panie „Kasztanie”, jeśli jest Pan użytkownikiem naszego portalu, składamy Panu głęboki szacunek. Oraz Pańskiej Małżonce!
A „maszynicście63” dziękujemy za fajną historię. 

Opowiedz nam swoją:
śmieszną,
odjechaną,
niebezpieczną...
czytaj więcej

Nasza trybuna honorowa
Kto ważny odbiera nasze defilady
czytaj więcej

I Ty możesz awansować, dostać order lub pochwałę przed frontem oddziału
czytaj więcej

Na chustę
Na "godzinę piątą"
Na przystojniaka WP
Konkurs kibica
czytaj więcej