A
A
A
13 . 12. 1981r. godz 3. 00 Alarm Alarm. Alarm...
Opublikował ziutek40 dnia 13/12/2011
pamieta ktoś jeszcze????...ja pamietam....
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Zaciągnij sie (logowanie)
*Przypomnij hasło |
Pomoc
Nie zaciągnąłeś się jeszcze? załóż sobie konto.
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej






Niedziela - 13 grudnia 1970 - przysięga
To był wtorek 15 grudnia 1970 lub środa 16 grudnia 1970 - dokładnie już nie pamiętam ale scenariusz był taki sam.
W niedzielę 13 grudnia 1970 r. odbyła się moja przysięga a 2 czy 3 dni po przysiędze cała nasza JW została ok. 2,00 postawiona w pełnym oporządzeniu na placu alarmowym a następnie wyjechała na kołach SCOT-ami z Krosna Odrzańskiego na poligon Biedrusko k/Poznania.
Miało to być zabezpieczenie na wypadek, gdyby Ceglorz znowu "stanął dęba" jak w czerwcu 1956 r.
Gomułkę obalili, Gierka ustanowili.
Tow I sekretarz spytał - "POMOŻECIE?". Naród odpowiedział - "POMOŻEMY".
Tow. I sekretarz skomentował - "Noooooo"
Dziś pomagamy Grekom.
Historia kołem się toczy.
________________________________________________________
ZA WSZYSTKO SIĘ PŁACI, A ZA ŻYCIE NA KREDYT, NAJWIĘCEJ
To był dzień kiedy
To był dzień kiedy dziękowałem Bogu że mnie jako młodziaka powołano do woja. Ciekaw jestem coście wtedy myśleli. Czy sądziliście, że to zwykły alarm czy że wojna? Bo chyba dopiero na zbiórce na placu alarmowym powiedzieli Wam że ogłoszono stan wojenny. Co prawda ludzie spodziewali się jakiegoś drastycznego posunięcia władzy ale myślano raczej o stanie wyjątkowym, nie wojennym.
Kazku...
nas do tego przygotowywali od lata.A na jesieni to dało sie wyczuć że coś sie wydarzy..nie wypuścili "jesieni" do cywila a nas po szkółce w ostatniej chwili nie rozesłali do nowych jednostek.Zrobili z nas "batalion manewrowy"...my nie mielismy pojecia do czego mamy jakby co służyć.Ale na początku grudnia to już mieliśmy na politycznym powiedziane...mamy bronić "zakładów pracy" przed sabotażem....nic nie było mowy o żadnym tłumieniu strajków.Polityczni mówili nam że "ludzie pracy" są " podbóżani" do strajków przez "ekstremę" której chodzi raczej o zmiane ustroju niż o prawa robotnicze.Mieli nagrane rozmowy podczas zjazdu"solidarnośći" ....i były one puszczane na zaj. politycznych.Ogolnie mówiąc nie nastawiani byliśmy wrogo do społeczeństwa .Wprowadzenie stanu wojennego nie było zaskoczeniem bo podobnych alarmów mielismy wczesniej już pare razy.....zawodowi już byli tym zdenerwowani..zresztą i my też..bo ile można tą paniką żyć było.Ale to był inny alarm...jak nigdy SKOTY podjechały pod budynek batalionu...zajelismy miejsca w nich jak do wyjazdu....i oczekiwanie.Sprawa sie wyjasniła jak kazali nam je opuscić i zagonili na świetlice.....była 6 rano i głos zabrał W. Jaruzelski.Była cisza jak makiem zasiał..a słowa "STAN WOJENNY" podziałały na wszystkich...było widać powagę sytuacji na twarzach wszystkich zawodowych czy nas zasadniczych...najbardziej byli podłamani ci co nie wyszli na "jesień81".Do wyjazdu nie doszło..alarm trwał cały czas..była cały czas gotowość do wyjazdu...nastąpił jednak wieczorem..kierunek Płock...petrochemia......na miejscu było już ZOMO....nas ustawili za nimi...SKOT wyważył dzwi do hali....zomowcy poszli jak taran.....my nie bylismy już po nich potrzebni..na szczęscie.Obyło sie bez ofiar....strzelania..ufffff ulżyło nam.Po tym wróciliśmy do Skierniewic do koszar.Chodzilismy na patrole piesze po miescie.Widać było że ludzie do nas sie garnęli a omijali patrole milicji jak ognia.Było spokojnie..tylko te wymarte ulice wieczorami.Po Nowym Roku cały mój batalion (manewrowy) skierowany został bliżej Warszawy do Legionowa..zajelismy opuszczone koszary na ul .stróżańskiej.Warunki były koszmarne(brak ciepłej wody, piece kaflowe..)ale morale było wysokie. Odwiedził nas osobiście dowódca dywizji(członek WRON) a czestymi goscmi byli oficerowie ze sztabu 1WDZ. Uspakajali nas że sytuacja w kraju sie uspokaja ..nie ma strajków i życie powraca do normy..że potrzebny jest spokój i praca.Po kadrze widać było że ulżyło im że nie musieli wykonywać rozkazów....."brata..Iwana".Tak tak liczyli sie z tym.....i nie do śmiechu im było z taką myślą.Było ich u nas w kraju wystarczająco dużo(mnóstwo transportów z czołgami i transporterami szło na zachód latem).Oj wiele by jeszcze pisać.....patrole trwały do lata 82 roku(Warszawa -Praga i Legionowo)...ale wczesniej bo w kwietniu trafiłem po rozwiązaniu szkólki(bat. manewrowy) do Wesołej...a tu było jeszcze "weselej"...Kazku wiesz o czym myślę..:)) Wiadomosci mielismy tylko z dziennika( listy..cenzura) a na przepustce byłem jak i wiekszość ostatni raz w lipcu 81 roku...nast raz to "48" godz końcem lutego 82r.
No to rzeczywiście alarm
No to rzeczywiście alarm nietypowy. Różne cuda się w Skierniewicach wyprawiały (zwłaszcza na szkółce) ale takiego alarmu nie pamiętam. Chodzi mi o to wsiadanie i wysiadanie ze Skotów. Pewnie do końca nie wiedzieli co mają z Wami robić. A co do kadry to przynajmniej za moich czasów wielu byłaby na ręke taka sytuacja tj stan wojenny. Nie zauważyłem aby wiekszość kadry czuła jakąs solidarność z resztą narodu. Byli uprzywilejowani i z tego korzystali orząc żołnierzem jak wołem. Ale na pewno sierpień 1980 dał im do myślenia i może niektórzy chociaż pozytywnie sie zmienili. Tę audycje radiową to w kółko puszczali, pamiętam dokładnie. To było z jakiejś narady Solidarności w Radomiu (nagrane pod koniec listopada 1981).