A
A
A
ale ...
Opublikował karat2 dnia 30/11/2008
ale tu cicho. Może pogadamy o wojsku, albo dziewczynach? Czy tu już wszyscy żonaci? I boją się wspominać? Powiedzcie jak łaziliście przez mur na baby. Powiedzcie jak łaziliście po "flachę" do "babci". Gadajcie jak Wam stawał pod kocem. w WOP-ie to się działo, bo u Was to chyba same smutasy. Nic nie pamiętacie. Zaśpiewajcie "dzisiaj rezerwa w szeregi staje ..."
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Zaciągnij sie (logowanie)
*Przypomnij hasło |
Pomoc
Nie zaciągnąłeś się jeszcze? załóż sobie konto.
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej






Kolego karat2 jak Ci może
Kolego karat2 jak Ci może wiadomo gentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają.Do gentelmena mi wiele brakuje ale to tylko takie porównanie.Prawdzidziwi mężczyźni o swoich podbojach sercowych też nie opowiadają.Zapytasz dlaczego?Odpowiedź jest bardzo prosta.Prawdziwy mężczyzna szanuje kobiety.Chwalili się tylko ci którzy rżnęli byle co, byle gdzie i byle jak.Poprostu żeby tylko zamoczyć.Mówiąc prościej spuścić się w byle co i obojętnie gdzie.Gdzie przyjemność dla kobiety?Nie gniewaj się że nie odpiszę Ci inaczej.Naprawdę nie boję się swojej kobiety że to przeczyta ,nie o to chodzi.To intymna sfera nie tylko mojego życia ale i tych kobiet z które miałe przyjemność poznać.Dziękuje i pozdrawiam.
PS.Po J-23 przez czołgowisko też chodziłem ale częściej na piwo do "JAGIENKI" jak się nie mylę tak owa knajpa nazywała.Albo do rynku,ale już nie pamiętam jak się ta kawiarnia nazywała.
Szanowny Panie Kocerka
Szanowny Panie Kocerka - "gentelmanem" to ja nie jestem. Fakt. Ale powspominać można. Po tylu latach, to nawet żona po głowie nie da. A fakty są faktami - tak było. Chodziłem przez mur do "babci" po wódę. Chodziłem na baby, żeby "przerżnąć" jak Pan to mówi. A przyjemność? Też była - dla mnie, a któremu szwejowi chodziło o miłość? Miłość była stała (dziewczyna), ale daleeeko i nie wiadomo czy kochała. A znasz kolego powiedzenie WOP-isty: gdzie strona, tam żona? Kolego Kocerka - mam już 56 lat, ale młode lata wspominam z przyjemnością. Nie na darmo w piosenkach rezerwistów zawarte były słowa oddające prawdę ich życia ".... z kamieniem w ręku, z dzieckiem na ręku ..." Pozdrawiam.
Każdy zdrowy wojak przerżnąłby babę, która by się mu nawinęła.
Każdy zdrowy wojak przerżnąłby babę, która by się mu nawinęła. Owszem kobiety trzeba szanować ale jak same chcą uciechy to co? Trzeba je zadowolić. Takie życie chłopa. No nie? Karat2 piszesz,że stawał pod kocem. I masz racje - wojakom nie płynie w żyłach woda a krew. Chyba się zgadzacie chłopaki no nie?
????
Nie wiem czy zauważyłeś, ale Kroll i Kuba byli kiedyś jak bracia. Ciekawe jak byś zareagował gdyby Twój brat ( o ile masz brata ) dymał Twoją kobietę (o ile masz kobietę)
Co to to nie.
Co to to nie. Nigdy bym takiego czegoś nie zrobił najlepszemu kumplowi. Każdy powinien mieć zasady. Twoje zdanie jak najbardziej popieram. Zabawiać się z panienkami jak najbardziej ale z wolnymi. Kroll to wspaniały film. A szkoda mi Kuby tylko dlatego, że w Orzyszu zupełnie sobie nie poradzi.
No widzisz Kubutek
Sam sobie zaprzeczasz.Najpierw piszesz cyt."Każdy zdrowy wojak przerżnąłby babę, która by się mu nawinęła", potem cyt. "Nigdy bym takiego czegoś nie zrobił najlepszemu kumplowi". Czasami z panienkami bywa tak, że nie mówią że mają jakiegoś chłopaka, partnera. Wtedy sprawa nie wymaga komentarza. Ale jeśli chodzi o serdecznego przyjaciela to powinieneś wiedzieć z kim się buja. W moim przypadku nigdy bym czegoś takiego nie zrobił. Taki jestem.
Co to za przyjaciel który
Co to za przyjaciel który dymie przyjacielowi kobietę?Przedewszystkim,jaka to jest przyjaźń?To normalne hujostwo takiego przyjaciela to bym kurwa wykastrował!!!Nie ma co kutasa żałować!!!Prawdziwy przyjaciel to taki że chociażby mu dziewa na nos cipą siadała to kurwa przyjaźń zobowiązuje go do honorowego zachowania się wobec (nie dziwki)przyjaciela.Specjalnie napisałem dziwki,Bo jest takie stare powiedzenie "Jak suka nie da to pies nie weźmie"Weźmy pod uwagę czy ta kobieta warta była Krola?Przyrzekanie sobie miłości przed wojskiem to czysta fikcja.Albo jedna albo druga strona łamie dane słowo.
Najczęściej to wojak nie wytrzymuje,idąc na pierwszą PJ dorwie gdzieś jakąś lalę i za bułe ze śledziem szybki numer w bramie na stojaka.Dobrze ~Achim-pisze że prawdziwy i serdeczny przyjaciel wie z kim się jego przyjaciel buja.
Zgadzam się.
Zgadzam się Panie koncerka68
Do ~kocerka68 dnia 03/01/2009
Przyrzekanie sobie miłości przed wojskiem to czysta fikcja
No to Staszku chociażeś stary (jak i ja) to mało wiesz o ludziach i o życiu.
Wyjątki były, są i będą. A Ty o wyjątkach nic nie piszesz.
Pozdrawiam :-)
"Im bardziej chore jest państwo, tym więcej w nim ustaw i rozporządzeń."
(Tacyt)
???Waldek!!
Masz rację !! Czasem człowiek nie wie jaką mu życie niespodziankę sprawi.
Myślę że są gorsze sytuacje w których przyjaciel dopuścił się czegoś bardziej przykrego
od tzw. "przyjacielskiej przysługi".
Zawsze są wyjątki.Jak się
Zawsze są wyjątki.Jak się pisze dziewica?Przez "W" czy przez "F".Niektórzy mówią że prze "F" bo to wyjątek!!!
Gratuluję dobrego
Gratuluję dobrego samopoczucia.Tego gentelmena to tylko przytoczyłem jako przykład dobrego wychowania.Może obracaliśmy się w innych środowiskach stąd te różnice.Jak kolego zauważyłes jestem od ciebie niewiele starszy pewnie stąd inne spojrzenie na ten sam temat.Wspomnienia mam napewno ale o niektórych cicho sza.Poprostu tak mnie uczono i nie ma innej opcji.Możemy sobie pogadać o poligonach o chlaniu wódy,J-23 czy innych używkach ale o kobietach powiem Ci kolego tylko tyle -BYŁY-.Acha i jeszcze jedno żadna "z kamieniem w ręku..."na mnie na dworcu nie czekala.Miłość-Nigdy miłości i kobiety nie traktowałem przedmiotowo,chociarz wiem że każda miłość jest pierwsza.
Pozdrawiam
Jakie cicho hehe ja w wojsku
Jakie cicho hehe ja w wojsku nie za bardzo miałem czas nawet żeby gdzieś wyskoczyć za dużo miałem służb na głowie ale czasem się robiło wypady na stałki i się chodziło na dyskoteki miejscowe tylko kto wtedy myślał o pannach raczej zależalo nam na tym jak tanio i szybko się najebać bo było w zimie nie za ciepło :) a co do flaszek to jasna sprawa ze blisko jednostki była babcia ze spirytusem :) Jak pierwszy raz do niej poszłem to oczom nie wierzyłem ile ma tam akcesoriów i mundurów wojskowych . Ale to chyba normalne, żołnierze kasy nie mieli to wynosili co się da aby się mieli coś napić hehe
W Łasku
kupilismy kiedys 4x 0.5 litra za 20 zlociszy.3 dni bylem chory po tym rozpuszczalniku.dobrze,ze mielismy ryby w pomidorach na zagryche to nie czulismy tak tego smrodu.całe szczescie,ze pracowalem przy czystym tlenie to sie troche powdychało i kac powoli mijał:-)
na drugi dzien moj kumpel przez 8 godzin w opeksie chodzil bo w nocy chcial pobic oficera taki byl najebany:)
Piło się co było
Ja generalnie w woju byłem pisarzem i za bardzo nie miałem czasu na wyskoki za płot. Ale kiedyś kadra w kancelarii zrobiła popijawę i oczywiście pisarza za drzwi. Nawet kieliszkiem nie poczęstowali. Chamy. Po libacji (a było to koło godz 24-tej) poszedłem ogarnąć pierdzielnik. Jak wszedłem to się załamałem. Ale puściły mi nerwy jak zobaczyłem, że ktoś zostawił pół litra czyściochy pod moim biurkiem. Do 2 w nocy było już czysto w kancelarii i w butelce. A co. Za darmo popijawa. Odmówiłby ktoś??
Dola
Do ~Achim 89 - jednak te trepy to nie były chamy - zostawili Ci inteligentnie 1/2 litra pod biurkiem, żeby nie było na nich że rozpijają wojsko. Dostałeś swoją dolę za pilnowanie pod drzwiami. Więc nie oburzaj się :-)
Może i masz rację
Ale wtedy trepy przynieśli tyle wódy, że nie wiedzieli z której flaszki piją.....
Jak sprzątałem butelki to w niektórych było tyle jeszcze towaru, że alkoholik zaspokoiłby swój głód.
Ale chyba sam nie piłeś ?
W końcu byli przecież spragnieni koledzy falowcy .
A ktoś z kadry ( czyli : z trepów ) pomyślał nawet o biednym , dzielnym żołnierzu - pisarzu . ........... no chyba ,że im sił zabrakło !
Właśnie sam
Kolesie albo byli na warcie albo w domu. Na kompanii było wtedy 6 osób razem z podoficerem i pomocnikiem. A co do trepów to następnego dnia się pytali jak z kancelarii wyszli.......
No to jesteś usprawiedliwiony .
Ale jednak ja na Twoim miejscu wolał bym napić się nawet z jakimś młodym
niż samemu.
Przypomniała mi się pewna służba :
- pomocnika oficera dyżurnego . Oficer - major pił wódkę ze swoim szwagrem. Dzieliła ich jednak pewna odległość ( około 100m + schody ), szwagier tego oficera pełnił swoją służbę w innym miejscu . A ja jako łącznik donosiłem im gorzałę , a jak się skończyła to był bimber . Oczywiście każdy z nich pił sam , bo byli oddzielnie - rozmawiali ze sobą tylko przez telefon .
Muszę przyznać, że przez noc trochę się nachodziłem . Ale do rana wytrwałem , a oni nie . Zupełnie stracili kontrolę nad wszystkim . Wychodziło na to , że podczas tej służby całą jednostką " rządził" szeregowy - elew.
Rano , przed przyjściem całej kadry musiałem ich budzić, oczywiście każdego z osobna . Tak czasami w wojsku bywało . Major nawet nie wiedział z kim miał służbę .
Bardzo chętnie bym się napił, ale.........
....podoficerem był wtedy beton (kapral), który "strzelał z ucha". I tak kolesie z ośki nie mieli ze mną źle. Miałem trochę większe możliwości żeby coś to picia wykombinować. Np. w Sylwestra tak ustawiłem kompanię (tzn. kto miał iść na warte to poszedł a reszta do domu) że zostało nas 4 osoby razem ze służbą. Miałem na tą okazję skitrane 12 browarów. Niby po trzy na twarz, ale lepszy rydz niż nic.
pierwszy sylwester
Mój pierwszy sylwester (66 na67r)w wojsku był na izbie chorych(zapalenie ścięgna Achilesa)Kolega z Bielska z którym chodziłem do jednej klasy rok wcześniej poszedł do wojska był w sąsiednij jednostce tzn.w batalionie saperów przyszedł do mnie na izbę chorych.Wcześnij kupił flaszkę spirolu drugi kolega który też leżał na izbie miał miód zrobiliśmy super miodówke no i z sanitariuszami wysuszyliśmy do rana wszystko cały zapas.Najlepsze było trzeźwienie,jak wiecie po miodówce jest to bardzo ciężkie.Kto się schlał taką wódką to wie o co chodzi.Przez trzy dni chodziłem do tyłu.Każdy łyk wody powodował ponowne zawroty głowy.Ale sylwester był miodzio jak na warunki koszarowe.
Jakie cicho....
http://madzia3112.wrzuta.pl/audio/uax9AhdMLe/yasiu-zycie_jest_nowela
Niezły mix !
Kolego piech31 pozdrawiam .
Ale szkoda tego czarnego kota.
piech31 za......e to jest
piech31 za......e to jest hehehe
5!!!
Rychu to było dobre.
Dobre, dobre! z pomysłem :)
Dobre, dobre! z pomysłem :)