A
A
A
DESANT
Zapraszam na mojego bloga: www.czerwoneberety.pl
...Skończyła się część oficjalna, apele, pogadanki i inne tego typu, wątpliwej jakości atrakcje. Teraz przyszła kolej na szkolenie podstawowe, zwane potocznie unitarką. Kaprale zabrali się ochoczo do pracy. Mogli się wreszcie wykazać wiedzą jaką zdobyli pół roku wcześniej od starszych kolegów. A była to wiedza, przeogromna. Uczyli nas na przykład wchodzenia i wychodzenia z pomieszczeń. Temat był na tyle skomplikowany, że zajął prawie połowę dnia. Kapral siedział w zamkniętej sali na górnej gałęzi wozu (piętro łóżka wojskowego) . Pluton do którego należałem dostał pierwsze bojowe zadanie. Mieliśmy pojedynczo wchodzić do sali, zameldować się i opuszczać pomieszczenie. Proste? Mogłoby się wydawać, że tak. Zapukałem zdecydowanie w drewniane drzwi oczekując ze środka zaproszenia do wejścia. Niżej !! – usłyszałem zza drzwi zachrypnięty głos kaprala. Kurwa, co niżej? – pomyślałem zdziwiony. Niżej !! – dobiegło zza drzwi po raz drugi. Kucnąłem i zapukałem ponownie, tym razem u dołu drzwi. Wyżej !! – delektował się kapral. Tym razem zapukałem u samej góry. W końcu padło oczekiwane: wejść! Wszedłem lekko zmieszany, bo nie wiedziałem co mnie czeka po drugiej stronie futryny. Zamknąłem za sobą drzwi, żeby mi kociej kity nie przytrzasnęło (wszystko według zaleceń starej fali). Ściągnąłem beret z głowy i tak przygotowany stanąłem w postawie zasadniczej ( na baczność) zaczynając recytować meldunek. Panie kapralu, szeregowy elew Pałucki melduje się…. I tu następują różne wersje tego samego meldunku. Można się meldować z zapytaniem, na rozkaz lub z powiadomieniem. Czułem, że to nie będzie proste. Ja nie skończyłem i nadal byłem w środku sam na sam z tym świrem. Nie pamiętam już co meldowałem, ale chyba mi nie poszło, bo jak skończyłem to kapral kazał mi wypierdalać i powtórzyć zdarzenie. I tak sobie próbowałem kilka razy żeby zadowolić mojego szkoleniowca. A, że w plutonie większość była uzdolniona podobnie jak ja, więc to kretyńskie przedstawienie przeciągnęło się do obiadu. Do dzisiaj mam traumę jak widzę zamknięte drzwi. Nigdy nie wiem czy pukać w środku, na dole czy najlepiej od razu u góry.
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Zaciągnij sie (logowanie)
*Przypomnij hasło |
Pomoc
Nie zaciągnąłeś się jeszcze? załóż sobie konto.
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej






???Czyli...???
Wszędzie baniaki były tak samo poj...ne!!!
Rocznik 82!!!
Leszekxp!!!
Jeśli nie wiesz gdzie pukać i jak wchodzić , to najlepiej wchodź razem z drzwiami!!:))
Wtedy będziesz miał zawsze drzwi otwarte i nie będziesz się musiał zastanawiać w którą część drzwi powinieneś stuknąć:))
Jestem z poboru 1977 i
Jestem z poboru 1977 i stwierdzam, że nic sie w tej materii nie zmieniło. Trochę mnie to dziwi bo uważałem że kretyństwo w latach Twojej służby trochę wypleniono. Cóż, okazuje się, że ono jak diamenty - jest wieczne, ech ... Blog Twój sobie podczytuję, podoba mi się. Pozdrawiam :)
Do ~kościuszkowiec77-79
Mógłbym powtórzyć toczka w toczkę Twojego posta tylko zmienić musiałbym rok poboru na 1970.
________________________________________________________
ZA WSZYSTKO SIĘ PŁACI, A ZA ŻYCIE NA KREDYT, NAJWIĘCEJ