A
A
A
"Dziadek", pistolet i ja
rok chyba 1974 - bo byłem jeszcze kapralem. Kompania Odwodowa - najgorsza kompania (ze względu na dobór ludzi) i zarazem najlepsza (ze względu na wykonywane zadania). Kaprale rządzili kompanią, nie fala, nie dowódcy - oficerowie. Tylko my. No i poszliśmy sobie, jako kaprale na lewiznę. Chyba w pięciu. Wracaliśmy ok. 23.00, bo zamknęli już knajpę z piwem koło basenu w Kłodzku. Wracaliśmy jak zawsze przez mur koło pralni. Idziemy przez plac apelowy (najkrótsza droga), po schodach do bloku kompanii - tak jest w górach, że zawsze pod górę. I nagle okrzyk: "Stój, stój bo strzelam" - no to my w nogi i biegiem. I nagle huk - strzał - mało się nie posraliśmy ze strachu. A to był właśnie "Dziadek" - wieczny kapitan - który miał służbę oficera dyżurnego. Szczęście, że strzelał w powietrze. I tak nas nie znalazł, choć szukał po kompaniach.
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Zaciągnij sie (logowanie)
*Przypomnij hasło |
Pomoc
Nie zaciągnąłeś się jeszcze? załóż sobie konto.
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej





