A
A
A
elewi
Opublikował karat2 dnia 13/10/2008
w brygadzie była szkoła podoficerska. Ppor. Andrzej (patrz - "lodówka, żytnia i ja") wrócił rano po imprezie prosto do pracy (był dowódcą plutonu w Szkole Podoficerskiej), jeszcze nawalony. Elewi jak to elewi, na apelu porannym stali już w maskach. Andrzej patrzy, patrzy, patrzy i w końcu mówi do swojego pomocnika dcy plutonu "ale wczoraj pochlali, zobacz jakie wielkie oczy mają...".
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Zaciągnij sie (logowanie)
*Przypomnij hasło |
Pomoc
Nie zaciągnąłeś się jeszcze? załóż sobie konto.
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej






Skoro mowa o maskach p/gaz
Skoro mowa o maskach p/gaz :-)
Pewna babka chciała się przypodobać mężowi, więc poszła do fryzjera i strzeliła sobie extra fryz. Przychodzi do domu, a mąż nic... Czyta gazetę, nawet nie zauważył żadnej zmiany. Na następny dzień myśli: "trzeba sobie zrobić porządny makijaż to na pewno zauważy". Tak też zrobiła. Przychodzi do domu a mąż nic. Facetka na trzeci dzień poszła kupić jakieś wdzianko, ale mąż nic dalej nie zauważył. Więc sobie myśli: "on mnie w ogóle nie zauważa. Jutro założę maskę przeciwgazową". Nazajutrz siedzą sobie przy obiadku. Mąż spogląda znad gazety, patrzy patrzy i mówi: - A coś ty sobie kochanie brwi ogoliłaś?
Zewnętrzne nieochędóstwo jest oznaką wewnętrznego nieładu.
Św. Augustyn
a propsos
http://www.milanos.pl/video.php?cat=1&id=8378
nooooo
jaja, zapomniałem, ta moja pani poszła też sobie coś kupić......
Byłem Elewem.nick : karat2.....
Definicja :
Skrzyżowanie - Muła z Osłem...
Czołem Rezerwisto starszy służbą, Stopniem i WIEKIEM.!!!
to był fakt
czołem i miło mi, że ktoś czyta
Elewi
To były cwane bestie , ale myślę ,że sami nie wpadli na pomysł aby wyjść na apel w maskach . Kolega Andrzej miał dobre poczucie humoru , w takim plutonie musiało być wesoło .
Sam też byłem elewem w Szkole Młodszych Specjalistów Wojsk Pancernych.
I mój dowódca kompani też zaczynał służbę od elewa na tej samej szkółce , aż doszedł do stopnia oficerskiego . Był dobrym , odpowiedzialnym ale też i wymagającym dowódcą . Posiadał wszystkie dobre cechy prawdziwego żołnierza i oficera . A kiedyś był elewem ..... . Pozdrawiam byłych i obecnych elewów.
jako elew
ja zaczynałem swoją przygodę z wojskiem też jako elew - w Podoficerskiej Szkole Zawodowej Wojsk Ochrony Pogranicza w Kętrzynie w 1972 roku - maska, maska i maska - od bramy koszar do poligonu w Gałwunach - ze trzy kilometry. W masce też śpiewałem.
Pozdrawiam.
Elew = młody w masce
Widać maska to chleb powszedni elewa . Prawie codziennie nosiło się ją przy sobie, i często zakładało na twarz . Rozśmieszały mnie hasła typu : teraz można palić , lub : przerwa na papierosa - gdy byliśmy właśnie w maskach , a zagorzali , nałogowi palacze strasznie się wkurzali .
Ja za to robiłem "pompki" w masce . Bo często się śmiałem i pytałem się jakie pompki sobie życzą : zwykłe , na palcach, czy na " kościach" . Więc w nagrodę kazano mi robić ugięcia ramion w podporze leżąc , a wcześniej otrzymywałem komendę : maskę włóż ! Wcale się o to nie gniewałem , nawet nie byłem za bardzo zły bo dzięki tym ćwiczeniom mogłem być tylko sprawniejszy .
I o to chodzi , aby być zdrowym i sprawnym . ..... więc na zaprawę panowie.
Panie Dariuszu
już mi się nie chce na zaprawę, chyba jestem zbyt stary na takie ćwiczenia, mogę tylko "nadzorować" - śmiech! Ale te Gałwuny - to będę pamiętał do końca życia jak również czołganie pod łóżkiem, czyli tzw. kojem o godz. 24.00.
Zaprawa...
Pamiętacie Kaczy chód na Zaprawie.....
Pamiętam
Chłopcy "zdychali" już po 20 - 30 metrach , a kaprale wcale nie byli lepsi .
Ja osobiście nie narzekałem , byłem przygotowany jeszcze z cywila . Więc , można powiedzieć był to { dla mnie oczywiście} chleb powszedni .
Robiło się też " jamp" { czyt. dżamp } - też w przysiadzie tylko skoki .
To były czasy . Chociaż 10 lat temu robiłem jeszcze szpagat .
Żabki
W mojej JW takie skoki nazywano po prostu "żabkami".
Tylko, że trzeba było trzymać się rękoma za kostki u nóg. Też było ciekawie :-(.
Zewnętrzne nieochędóstwo jest oznaką wewnętrznego nieładu.
Św. Augustyn
Owszem ...
Owszem ...
Żabki - Kaczy chód...
Trzymać za kostki w przysiadzie w marszu na zaprawie w około Jednostki ewentualnie dwa okrążenia placu Ćwiczeń...
Co jednostka to inne Obyczaje inna Nazwa...
Czołem Rezerwisto...
No No...
To znaczy nick : Dariusz Przybylski...
Były kursy dla przedpoborowych dla :
Kierowców...
Łączności...
Snajperów...
Sprawności...
Podoficerów.... :
Na jednych z nich byłeś...
Nie byłem na kursie
Prawo jazdy { ABC } miałem z cywila . Wcześniej , przed wojskiem ćwiczyłem judo . Zastanawiałem się nad kursem na skoczka spadochronowego , ale w końcu wysłano mnie do jednostki pancernej . Mówiono mi , że taka jest potrzeba i że to jest zgodne z moimi kwalifikacjami . Nawet w WKU próbowali mi obiecać , że z wojska wyjdę z 1- ką { chodzi o prawo jazdy}.
I tak wiedziałem , że to słowa rzucane na wiatr . Zresztą nie było takiej możliwości , a mnie aż tak bardzo nie zależało .
Więc z kursów z MON - u nie skorzystałem . Pozdrawiam . Darek P.