A
A
A
Jednostka wojsk lacznosci ze Strzegomia
Opublikował Pawel.Bruksela dnia 10/08/2008
Szukalem w wyszukiwarce jednostki w ktorej sluzylem 1982-1984 w poborze jesiennym. Wiem ze juz ona nie istnieje, zreszta, pewnie juz zadnej jednostki w Strzegomiu nie ma, bo wyszukiwarka nic nie znajduje...nie pamietam numeru, wiem ze konczyl sie xx36, pierwsza cyfra to chyba piatka, ale nie jestem pewny. Czy jednostki juz nie istniejace sa tez wpisane na liste?....
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Zaciągnij sie (logowanie)
*Przypomnij hasło |
Pomoc
Nie zaciągnąłeś się jeszcze? załóż sobie konto.
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej






czołem
byłem i odwaliłem swoje w strzegomiu zima 00 4 kompania dowódca zastepstwie chorąży szymula szef "mucha" sierż muszynski kurde jest co wspominac w listopadzie przejezdzałem przez strzego i zajechałem do jednostki wszystko zarosniete i rospierdzielone tylko budynek gdzie miesciła sie 4 kompania był własnie remontowany zrobiłem pare fotek wiec je dołacze w swoim czasie pojechałem także na strzelnice to samo trawa na 2 metry tylko wieżyczka jeszcze stała. Może stalownia to była ale ja zostałem na termita tyle ze w swietoszowie i wiecie co stalownia to tam była bo w strzegomiu przynajmiej rejony były pożądne
Strzegom
Czy szukasz tej JW ?
http://www.koledzyzwojska.pl/node/52923
JW 2836 Pułk Łączności
Albo zobacz tu:
http://www.koledzyzwojska.pl/szukajjednostki_wyniki/Strzegom/
Pozdrawiam
JW 2836 Strzegom
przez 5 miesięcy byłem na szkole podoficerskiej w tej jednostce 2 kompania szkolna (4 pluton)
Też tam byłem
Służyłem w 2komp w 1984 por. Dwojacki i potem Szostak. A ty?
Byłem w JW 2836 w Strzegomiu.
A ja byłem w niej 1 tydzień w październiku 1972
w celu rozliczenia się ze sprzętu - auto Star 660 z radiolinią R 405 na pace.
Przyjechaliśmy do Strzegomia (rezerwiści) z Wrocławia z JW 1245,
po jakichś przekształceniach armijnych, żeby rozliczyć się ze sprzętu,
który już zostawał w Strzegomiu. Nawet nie pamiętam na jakiej kompanii spaliśmy ten tydzień.
Mam bardzo niemiłe wspomnienia z tej bytności. Wóz stał w parku razem z innymi,
wszystko było OK przez tydzień, sprawdzałem jeszcze przed capstrzykiem przedostatniego dnia,
a na drugi dzień rano, przed rozliczeniem się u szefa kompanii ze sprzętu,
stwierdziłem brak kłódki na koszu i 2 kanistrów z benzyną - kłódka ostała odcięta nożycami saperskimi
bo opiłków od cięcie piłką do metalu nie było w ogóle. 40 litrów etylinki + 2 kanistry.... poszłoooo.
Poszedłem do szefa i zgłosiłem mu kradzież mienia wojskowego.
Rozwalony w swojej kapciorze na kupie ciuchów stwierdził (bez mrugnięcia okiem)
że jak postawię flaszkę, to się to da załatwić. Pognałem przez płot do pobliskiego sklepu spożywczego,
zakupiłem 1/2 jarzębiaka (innej wódy nie było, pamiętam jak dziś - 64,00 zł)
i po dostarczeniu wylegującemu się szefowi, wyszedłem z kapciory z 2 kanistrami pełnymi benzyny,
załadowałem w kosz pod Starem i natychmiast zostałem rozliczony na zero.
Co można myśleć o tym incydencie? Czyżby szef miał "swoich" ludzi do "załatwiania" gorzałki od obcych??
Skąd stało w jego kapciorze z 10 kanistrów? Już nie chciało mi się pytać innych kolegów-kierowców
jak zostali rozliczeni. Wychodziliśmy w tym dniu do cywila i to był jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu.
Cena flaszki była nie ważna. Przypomnę tylko, że wtedy żołnierski żołd + papierosy = 54,00 zł/m-c.
Takie było moje pożegnanie z wojskiem.
Byłem tam
Byłem tam od marca do czerwca 1998 roku. Pobór wiosenny. 6 kompania szkolna. Ogólnie nie była to zła jednostka, przynajmniej dla elewów. Służba regulaminowa. Do domu się jeździło często. W sali nas było 18. Po czterech miesiącach wyszedłem jako kapral. Potem trafiłem do półku rakiet w Biedrusku. Obie już nie istnieją. Jedyne co chce z woja pamiętać to to, że wtedy byłem młody miałem dziewczynę we Wrocławiu i nie było dla mnie barier heheh...
Też tam służyłem.
Byłem na szkółce - wiosna 1990. Nie pamiętam numeru kompanii - pamiętam, że to było na I piętrze. Szkoliłem się na radiolinii (RWŁ). D-cą szkółki był (o ile pamiętam stopień) kpt. Sinica.
Trzeba przyznać, że nazwisko pasowało do jego wyglądu zew. Jak się wnerwił, to robił się kolorowy na twarzy i stale był jak by niedogolony.
Był też szef kompani - sierżant, nazwiska niestety nie pamiętam. Był to gość uwielbiający szlachetny napój Bahusa: wino marki jabol. Za flachę można było załatwić u niego przepustkę.
Pamiętam jedno zdarzenie przed przysięgą. Pewnej nocy na teren kompanii wpadł oficer dyżurny z kilkoma oficerami i podoficerem dyżurnym kompanii. Zapalali światła na izbach, budzili wszystkich elewów i kazali sobie "chuchnąć".
Nie wiedzieliśmy o co im chodzi, myśleliśmy że zwariowali.
Rano okazało się, co było powodem ich dziwnego zachowania.
Kilku elewów wybrało się wieczorem na lewiznę, a trzeba przyznać, że byli wybitnymi wielbicielami napojów alkoholowych. Nic, by się nie wydało, ale po wypiciu kilku głębszych nabrali animuszu i odwagi. Powrócili dyskretnie do koszar - nikt ich nie zauważył, ale zamiast wrócić na szkółkę po cichu i przez okno - tak, jak wyszli, zdecydowali, że wrócą "legalnie" obok oficera dyżurnego (biuro oficera dyżurnego znajdowało się na parterze budynku szkółki). Oczywiście zostali zauważeni, nie bacząc na okrzyki oficera dyżurnego uciekli na teren kompanii. Wcześniej opisana akcja b. szybko wykryła uciekinierów, zdradził ich czarujący aromat skonsumowanych napoi alkoholowych.
Efektem ich wyczynu był wielki wstyd dla ich rodzin w dniu przysięgi.
Zaraz po przysiędze, a byli tam również przedstawiciele "bratniej Armii Czerwonej" kazano im wystąpić, zostali otoczeni przez wartę, odczytano ich wcześniejszy wybryk jednocześnie ogłaszając, że nie mają szans na awans po zakończeniu szkółki podoficerskiej, rozbrojono ich (tego nie jestem pewny czy mieli wtedy broń - czas zrobił swoje), zabrano im pasy i odprowadzono ich do aresztu. Nawet nie mieli szans na spotkanie ze swoimi najbliższymi.
Darekzet.
Strachy na lachy
Ja służyłem w Sieradzu ale dlaczego piszę .Nas zawsze straszyli Strzegomiem że jak zmoczymy dupę to nas tam oddelegują i stąd wiem że tam była jednostka łączności.Pozdrawiam Rezerwę