A

A

A

Magister pod gwiazdkami

Magister pod gwiazdkami

"Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera" – to stare hasło jest już nieaktualne. Dziś do zdobycia oficerskich gwiazdek matura nie wystarczy.

Już widzę, jak się krzywicie. Spokojnie, to nie będzie tekst werbunkowy, nic w rodzaju billboardów z roześmianymi chłopakami w dobrze skrojonych mundurach, którzy zachęcają: wstąpcie do nas!

Wojsko nie jest dla każdego. Ani dla tych, którzy nie potrafią przebiec trzech kilometrów. Ani dla tych, których nużyłby rygor służby, niezmiennie te same, pozornie absurdalne, powtarzające się czynności. Armia nie jest dla ludzi chorowitych ani lubiących osiadły tryb życia. Jeśli źle znosisz rozłąkę z bliskimi – nawet nie myśl o karierze w wojsku. Jeżeli wahałbyś się przed wzięciem na siebie odpowiedzialności za podwładnych – możesz już dalej nie czytać tego tekstu. Wojsko nie jest dla tych, którzy wysoko cenią sobie wygodny tryb życia. Nie jest też dobrym miejscem dla indywidualistów.

Artykuły
Nowości ze świata maturzystów i nie tylko
Magister pod gwiazdkami
"Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera" – to stare hasło jest już nieaktualne. Dziś do zdobycia oficerskich gwiazdek matura nie wystarczy.
Cogito, Jan Raszeja / 24 lutego 2009

Już widzę, jak się krzywicie. Spokojnie, to nie będzie tekst werbunkowy, nic w rodzaju billboardów z roześmianymi chłopakami w dobrze skrojonych mundurach, którzy zachęcają: wstąpcie do nas!

Wojsko nie jest dla każdego. Ani dla tych, którzy nie potrafią przebiec trzech kilometrów. Ani dla tych, których nużyłby rygor służby, niezmiennie te same, pozornie absurdalne, powtarzające się czynności. Armia nie jest dla ludzi chorowitych ani lubiących osiadły tryb życia. Jeśli źle znosisz rozłąkę z bliskimi – nawet nie myśl o karierze w wojsku. Jeżeli wahałbyś się przed wzięciem na siebie odpowiedzialności za podwładnych – możesz już dalej nie czytać tego tekstu. Wojsko nie jest dla tych, którzy wysoko cenią sobie wygodny tryb życia. Nie jest też dobrym miejscem dla indywidualistów.

Adrenalina i przywileje

Jeszcze Cię dostatecznie nie wystraszyliśmy? Chcesz czytać dalej? To teraz coś na pocieszenie: przy całej swojej specyfice i niekiedy wielkich dawkach adrenaliny to praca jak wiele innych.

Z jednej strony niewygoda: poligony, zielone garnizony, misje, służba ze wszystkimi jej ograniczeniami i obowiązkami.

Z drugiej, paradoksalnie, raczej unormowany tryb życia – jeżeli nie jest się na poligonie czy misji, można liczyć na wolne weekendy i popołudnia.

Do tego dodajmy niemały prestiż społeczny, możliwość podnoszenia kwalifikacji i dość prostą ścieżkę awansu (choć niekiedy zdarzają się na niej ostre zakręty). Nie bez znaczenia jest też coraz lepszy status materialny, dobre zabezpieczenie socjalne i emerytalne przywileje.

Jeżeli nie zdarzy się trzęsienie ziemi, to pracy raczej się nie straci. Szybko można przejść na emeryturę – jako że niedługo przepisy się pewnie zmienią, to odejść będzie można po 25 latach służby. Człowiek jest wtedy jeszcze w sile wieku i ma szansę na podjęcie innej pracy.

Zasadniczo sporo złotówek
Współczesna polska armia to dobra firma, wysoko ceniona na rynku.
Wystarczy zerknąć na odcinek oficerskiej wypłaty.

Armia utrzyma i zapłaci
Podchorążych studia nic nie kosztują. Nie trzeba opłacać mieszkania (a raczej skoszarowania – dla niektórych ta forma zakwaterowania może nie być zbyt atrakcyjna, ale za to jest za darmo). Nie trzeba się też martwić o wyżywienie.
Co więcej, armia regularnie płaci studiującym. Na pierwszym roku – 1000 złotych (brutto), na drugim – 1250, na trzecim – 1500, na czwartym – 1750, a na ostatnim – 2000.

Generalna zasada jest oczywista – im wyższy stopień, tym wyższe zarobki, choć każda wojskowa ranga ma też swoje wewnętrzne grupy uposażenia, więc nie każdy w tym samym stopniu ma od razu tyle samo w kieszeni.

Podporucznik, zaraz po otrzymaniu nominacji, dostaje 3800 złotych brutto. Porucznik może zarobić od 3850 do 3910, kapitan – od 4030 do 4200, a major – od 4520 do 4850. Zainteresowanych generalskimi lampasami informujemy: najniższa generalska pensja to 8400 złotych, najwyższa 14900.

Mało?

To tylko podstawowe wynagrodzenie. Do tego dochodzi dodatek za wysługę (5 proc. pensji po pierwszych pięciu latach, 10 proc. – po dziesięciu i tak dalej...). Poza tym są dodatki służbowe na przykład za pełnienie stanowiska dowódczego. Są też dodatki za służbę w specyficznych rodzajach sił zbrojnych – na takie mogą liczyć m.in. piloci, nurkowie, komandosi.

W sumie z dodatków może uzbierać się druga pensja.

A trzeba jeszcze do tego dołożyć coroczny równoważnik mundurowy (2000 zł), trzynastą pensję, gratyfikacje urlopowe (po 540 na siebie, żonę i uczące się dzieci).

Niezłym, choć nader ryzykownym sposobem na wzmocnienie domowego budżetu jest udział w misjach. Dodatkowa pensja (a więc pobierana poza tą zwykłą, "krajową") wynosi dla oficerów od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Na przykład w Afganistanie kapitan otrzymuje co miesiąc 10 500 złotych, generał brygady – 16 500. Dodatkowo za przebywanie w strefie działań wojennych każdy żołnierz dostaje 75 złotych dziennie. Za udział w działaniach wojennych – od 75 do 125 złotych.

Przeróżnych gratyfikacji jest mnóstwo – dopiero ich zsumowanie daje w miarę prawdziwy obraz wojskowych zarobków.

Warto też dodać i to, że armia ma obowiązek zapewnić żołnierzowi mieszkanie służbowe. Po odejściu do rezerwy na ogół można je wykupić na korzystnych warunkach.

Dwie drogi do armii

Już wiesz, na co może liczyć oficer. Teraz o tym, jak zostać oficerem.

W zasadzie są dwie możliwości. Z pierwszej mogą skorzystać absolwenci wyższych uczelni cywilnych, którzy chcą związać się na stałe z wojskiem. Do tego niezbędne jest przeszkolenie – z reguły jednoroczne – na jednej z uczelni wojskowych.

Inna droga do wojska zaczyna się tuż po maturze. W zależności od zainteresowań i predyspozycji można próbować zdobyć indeks:

Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie (kierunek lotnictwo i kosmonautyka w specjalnościach: pilot samolotu, pilot śmigłowca, nawigator naprowadzania, nawigator statku powietrznego i kontroler ruchu lotniczego);

Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu (kierunek zarządzanie, którego absolwenci obejmą stanowiska dowódcze w wojskach pancernych, przeciwlotniczych, artylerii, łączności itd.);

Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie (kierunki: budownictwo, chemia, elektronika i telekomunikacja, geodezja i kartografia, informatyka, inżynieria bezpieczeństwa, inżynieria materiałowa, logistyka, lotnictwo i kosmonautyka, mechanika i budowa maszyn, mechatronika, zarządzanie);

Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni (kierunki: automatyka i robotyka, bezpieczeństwo narodowe, informatyka, mechanika i budowa maszyn, nawigacja, oceanotechnika, pedagogika, a nawet stosunki międzynarodowe).

Warto wiedzieć, że w zależności od zapotrzebowania na konkretnych specjalistów, co roku określa się kierunki, na jakie prowadzona będzie rekrutacja. Lepiej jest upewnić się, co do oferty i limitów przyjęć – najlepiej na stronach internetowych szkół.

W sprawnym ciele zdrowy duch

Rekrutacja wygląda nieco inaczej niż na uczelniach cywilnych. Szczególną wagę przywiązuje się (to zresztą zrozumiałe) do sprawności fizycznej i cech psychicznych kandydatów na podchorążych.

Zaczyna się od komisji lekarskiej – trzeba przez to przejść zaraz po złożeniu podania o przyjęcie do szkoły.

Potem potencjalnego oficera czeka jeszcze test sprawnościowy z atrakcjami w rodzaju biegów na 100 i 1000 metrów (zainteresowanym podajemy czas: minimum to 13,8 sekund na przebiegnięcie setki i 3 minuta 53 sekundy dla biegnących na tysiąc). Do tego trzeba w 60 sekund przepłynąć 50 metrów i podciągać się na drążku (wystarczy osiem razy). To przykład wymagań, jakie stawia kandydatom wrocławska szkoła oficerska. Chcący się uczyć w dęblińskiej Szkole Orląt są dodatkowo poddawani szczególnie intensywnym badaniom, także w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej.

Tu się robi coraz ładniej!
Wojsko zmienia twarz, choć może raczej wypadałoby napisać, że zmienia płeć. Przynajmniej częściowo. Dziś w armii służy ponad 1500 kobiet, z tego niektóre doszły już do stopnia pułkownika. Od 1999 r. szkoły wojskowe stoją przed kobietami otworem. Obecnie uczy się w nich ponad 600 pań.

Czy to już wszystko? Skądże!

Kandydata czeka jeszcze konkurs świadectw i rozmowa kwalifikacyjna. Z zasady przy naborze najwyżej punktowane są egzaminy maturalne z przedmiotów ścisłych. Tak jest przede wszystkim na WAT, gdzie egzamin z matematyki daje ok. 45 proc. punktów rankingowych, z fizyki bądź innego przedmiotu kierunkowego, np. chemii – 30 proc., z języka obcego – 15 proc., a z polskiego – tylko 10 proc. Podobnie rzecz się ma na innych uczelniach, ale to wcale nie oznacza, że humaniści są całkiem bez szans.

Czasami dobre wyniki na maturze to też jeszcze nie wszystko. Na przykład w dęblińskiej szkole bardzo wysoko cenią praktyczne doświadczenie – dobrze jest legitymować się choćby kursem szybowcowym czy spadochronowym.

Jak cywil z wojskowym

Bez wątpienia najtrudniej zostać studentem najbardziej wyspecjalizowanych uczelni. Nie wszyscy chętni potrafią sprostać bardzo wysokim wymaganiom psychofizycznym, jakie muszą np. spełniać przyszli oficerowie sił powietrznych.

Nie jest też łatwo zostać studentem WAT – ma renomę jednej z najlepszych europejskich uczelni technicznych. W ubiegłym roku uczyło się na niej 132 wojskowych i 4153 cywilów.

Akademia Marynarki Wojennej też nie jest dla wszystkich i spora tu konkurencja – w ubiegłym roku o jedno miejsce ubiegało się ponad czterech kandydatów.

Nie wszyscy, którzy zdobędą indeks wojskowej uczelni, chcą później służyć w armii. Można wręcz odnieść wrażenie, że wojskowe szkoły stają się coraz mniej wojskowe. Wszystkie akademie (a do tego zmierza też szkoła dęblińska) otworzyły drzwi dla cywilów. I tych cywilów jest już więcej aniżeli podchorążych.

Ktoś mógłby zapytać: po co być studentem szkoły wojskowej, skoro nie planuje się wojskowej kariery. Okazuje się, że to nie jest bez sensu. Dyplom WAT czy AMW przydaje się w cywilu – jest bardzo wysoko ceniony przez pracodawców. Nie tylko krajowych.

Przydatne linki

www.wat.edu.pl
www.amw.gdynia.pl
www.wso.wroc.pl
www.wsosp.deblin.pl

Zaczyna się od komisji lekarskiej – trzeba przez to przejść zaraz po złożeniu podania o przyjęcie do szkoły.
Potem potencjalnego oficera czeka test sprawnościowy z atrakcjami w rodzaju biegów na 100 i 1000 metrów.
W Afganistanie kapitan otrzymuje co miesiąc 10 500 złotych, generał brygady – 16 500. Dodatkowo za przebywanie w strefie działań wojennych każdy żołnierz dostaje 75 złotych dziennie. Za udział w działaniach wojennych – od 75 do 125 złotych.

Okiem pułkownika - Studia na uczelniach wojskowych - za i przeciw
Bardzo trudne są początki - zmiana środowiska, praktycznie całodobowe przebywanie w dużej grupie, duża dyscyplina, potężny wysiłek fizyczny i intelektualny, ciągły pośpiech (wyrabianie nawyków) powodują, że trzeba pewnego czasu na aklimatyzację. Później jest trochę łatwiej, ale w wojsku, tak jak i w innych "firmach" cały czas trwa "wyścig szczurów". Walka o stanowiska, prestiż i pieniądze. Bo o ile dla "cywila" np. kapitan i podpułkownik to po prostu oficerowie, to w ramach wewnętrznej struktury panuje między nimi poważna różnica w prestiżu, statusie i odpowiedzialności. Oczywiście niektórzy do końca służby będą kapitanami, nie każdy przecież może być generałem, po te szlify sięgają najlepsi i jednocześnie ci, którzy mieli trochę szczęścia.

Należy jednak pamiętać, że wojsko to przede wszystkim służba, a nie praca. Piękna, żołnierska przygoda, ale także trudne szkolenie i wielka odpowiedzialność za siebie, swoich podwładnych i kolegów, szczególnie w czasie działań kryzysowych, czy też operacjach prowadzonych poza granicami kraju. Jeśli ktoś chce być dobrym żołnierzem, to musi zapomnieć o ośmiogodzinnym dniu pracy.

Służba jest otwarta dla kobiet, które bardzo dobrze radzą sobie z wykonywaniem obowiązków służbowych. Ich kariera (proszę mnie nie posądzać o szowinizm) jest często nawet szybsza niż mężczyzn - chyba trochę nadrabiamy zaległości z czasów, gdy kobiety nie służyły w wojsku. Ale ogólnie, kobiety przestały mocno wyróżniać się wśród innych żołnierzy, stały się po prostu żołnierzami.

Niestety, wykup mieszkania stał się praktycznie niemożliwy. Żołnierze otrzymują na czas służby mieszkanie służbowe, a po jej zakończeniu (po nabyciu uprawnień emerytalnych) ekwiwalent mieszkaniowy. Tylko nieliczne kwatery, z których wojsko nie będzie miało już pożytku (np. w garnizonach, które są likwidowane) są obecnie przeznaczane do wykupu przez ich użytkowników. Zniżki są mniej więcej takie, jakie obowiązują przy wykupie mieszkań kwaterunkowych, ale to też niedługo ma zmienić się na niekorzyść żołnierzy.

Niektóre uczelnie, np. WAT i AON, oferują obecnie studia, na określonych kierunkach, także dla osób cywilnych. Inne uczelnie planują wprowadzenie kierunków „cywilnych” w najbliższym czasie.

Czym różnią się studia? Wszystko zależy od kierunku kształcenia. Są takie kierunki, które kształcą zarówno wojskowych jak i cywilnych studentów (niektóre kierunki są wyłącznie wojskowe, niektóre tylko cywilne). Studenci wojskowi (dot. jednakowych kierunków) są bardziej obciążeni rygorami dydaktycznymi (dochodzą przedmioty wojskowe) i podlegają określonemu reżimowi wojskowemu, który nie obowiązuje studentów cywilnych.

Czy warto takie studia podejmować? Myślę, że decydujący jest prestiż jaki zapewnia dyplom danej uczelni. Wiem, że w przypadku WAT-u dyplom tej uczelni jest świetną podstawą do startu w przyszłość – jest on rozpoznawalny i ceniony niemal na całym świecie.
Autor: Pułkownik Tomasz Kołodziejczyk

Wiadomości zaczerpniete z portalu ONET PL
http://matura.onet.pl/1532527,artykuly.html

Opowiedz nam swoją:
śmieszną,
odjechaną,
niebezpieczną...
czytaj więcej

Nasza trybuna honorowa
Kto ważny odbiera nasze defilady
czytaj więcej

I Ty możesz awansować, dostać order lub pochwałę przed frontem oddziału
czytaj więcej

Na chustę
Na "godzinę piątą"
Na przystojniaka WP
Konkurs kibica
czytaj więcej