A
A
A
POKUSA DEZERCJI
Mieliscie w woju pokusę zdezerterowania z tego syfu? Ja tak - na warcie 25 grudnia 1977. Poprzedniego dnia (a właściwie nocy) zapierniczalismy na "Pasterkę" w pełnym oporządzeniu pod wodzą niezrównoważonego psychicznie praktykanta ze Zmechu. Ok 30 km - 30 kg obciążenia - cel: jakieś pole na odludziu zwane "pasterką". Na warcie w nocy wyszedłem na nasyp, zobaczyłem jak w domach za rzeczką ludzie świętują. W oknach świeciły się lampki na choinkach. A tu mróz, stoję w sztywnym kożuchu i filcakach. Tam w oddali ciepło i swiątecznie. No i przyszła pokusa: rzucic to wszystko w cholerę, zostawić giwerę pod płotem i uciekać do tych ludzi. Może mnie przechowają, ukryją... A może zaszyć się gdzieś w lesie, przeczekać całą panikę i w Polskę (a może dalej?). Na szczęście rozsądek (a raczej strach przed konsekwencjami) zwyciężył. Zeszłem z nasypu i wartowałem dalej...
- Zaloguj się lub zarejestruj by komentować
Zaciągnij sie (logowanie)
*Przypomnij hasło |
Pomoc
Nie zaciągnąłeś się jeszcze? załóż sobie konto.
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej
By oglądać tą stronę potrzebujesz dodatku Flash Player w wersji 8 lub wyższej






Pokusy były nawet
Pokusy były nawet spełniane. Ale to raczej kilko godzinne SO. A tak żeby na kilka dni to nie. Tak jak piszesz strach. I dobrze że się powstrzymało.